Narodowy Instytut Dziedzictwa
Europejskie Dni Dziedzictwa
Wolontariat
Park Mużakowski
Geoportal
Dom

<h2><a href='http://niematerialne.nid.pl/Aktualnosci/details.php?ID=2965'>Nagroda im. Oskara Kolberga</a></h2><p><a href='http://niematerialne.nid.pl/Aktualnosci/details.php?ID=2965'>
<div align="left">Zapraszamy do zapoznania się z sylwetkami tegorocznych laureatów. 
  <br />
 </div>
 </a></p> <h2><a href='http://niematerialne.nid.pl/Aktualnosci/details.php?ID=2867'>Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych</a></h2><p><a href='http://niematerialne.nid.pl/Aktualnosci/details.php?ID=2867'>W dniach 23-26.06.2016 r. w Kazimierzu Dolnym odbędzie się jubileuszowa - 50. edycja Festiwalu.</a></p> <h2><a href='http://niematerialne.nid.pl/Dziedzictwo_niematerialne/Czytelnia/'>Niematerialne dziedzictwo kulturowe </a></h2><p><a href='http://niematerialne.nid.pl/Dziedzictwo_niematerialne/Czytelnia/'>Zapraszamy do lektury najnowszej publikacji Narodowego Instytutu Dziedzictwa poświęconej ochronie dziedzictwa niematerialnego!</a></p>
> <
Strona główna > Aktualności > Aktualności
  • Zwyczaj „krzyżoków” w Borkach Małych na Opolszczyźnie, fot. Joanna Banik
  • Zwyczaj „krzyżoków” w Borkach Małych na Opolszczyźnie, fot. Joanna Banik
  • Zwyczaj „krzyżoków” w Borkach Małych na Opolszczyźnie, fot. Joanna Banik
  • Zwyczaj „krzyżoków” w Borkach Małych na Opolszczyźnie, fot. Joanna Banik
  • Zwyczaj „krzyżoków” w Borkach Małych na Opolszczyźnie, fot. Joanna Banik
  • Zwyczaj „krzyżoków” w Borkach Małych na Opolszczyźnie, fot. Joanna Banik
  • Zwyczaj „krzyżoków” w Borkach Małych na Opolszczyźnie, fot. Joanna Banik
  • Zwyczaj „krzyżoków” w Borkach Małych na Opolszczyźnie, fot. Joanna Banik


 
Zwyczaj „krzyżoków” w Borkach Małych na Opolszczyźnie
Zachęcamy do lektury reportażu o bardzo interesującym zwyczaju związanym z obrzędowością wiosenną
Jest ich dwunastu – jak dwunastu uczniów i apostołów Jezusa Chrystusa. Są kawalerami, synami rolników. Ciężko pracują przez cały okres Wielkiego Postu przygotowując bramę z wydmuszek.  Nad ranem w wielkanocną Niedzielę, między zachodem księżyca a wschodem słońca ruszają z chorągwiami i figurą Zmartwychwstałego w pola, by z gromkim śpiewem na ustach błagać o urodzaj i dobre plony dla miejscowych rolników. Ten unikatowy zwyczaj, to tzw. „krzyżoki”. Kultywują go w okresie wielkanocnym młodzi mężczyźni w Borkach Małych nieopodal Olesna w woj. opolskim. Próżno szukać podobnej, wciąż żywej tradycji na historycznym Górnym Śląsku, a także u czeskich i morawskich sąsiadów.

Przygotowania trwają przez cały okres postu. Wówczas to mężczyźni – „krzyżoki” zaczynają zbierać wydmuszki z jaj - potrzebne do budowy bramy wielkanocnej, tworzą projekt bramy i zaczynają próby śpiewu pieśni wielkanocnych. „Tylko kandydat, który ma doniosły głos i potrafi śpiewać może zostać „krzyżokiem” – zdradził nam 20-letni Dawid. Wyboru dokonują komisyjnie, bo nie ma kogoś takiego jak szef grupy.  „Zwykle wybieramy trzech kandydatów i zapraszamy na próbę, po której decydujemy, kto zostaje członkiem „krzyżoków” – wyjaśnia. Taki wybór oczywiście jest możliwy dopiero, gdy jeden z kawalerów się ożeni, bo „krzyżoków” może być tylko dwunastu. Ten, który w danym roku się żeni niesie w procesji figurkę Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego. Jeśli w danym roku żaden się nie żeni, figurkę niesie najstarszy z kawalerów.

Kawalerowie spotykają się w tajemnicy przed ludźmi ze wsi w wybranej stodole nieopodal remizy OSP. W 2017 r. nie udało się pobić rekordu sprzed kilku lat i do przygotowania bramy panowie zużyli 4,5 tysiąca wydmuszek.  „Oczywiście nie moglibyśmy nazbierać tylu wydmuszek we wsi, więc szukaliśmy ich w piekarni. Koledzy chodzi do piekarni i „dmuchali”, dzięki czemu udało nam się nazbierać ok. 4 tys. wydmuszek. Jakieś 500 - 700 uzbieraliśmy we wsi, w swoich domach” – mówi pan Robert, projektant tegorocznej bramy i pomocnik „krzyżoków”. Pan Robert Wróbel przez wiele lat był „krzyżokiem:”, ale się ożenił i może być już tylko ich pomocnikiem.

Kulminacja wydarzenia rozpoczyna się w Wielką Sobotę około godziny 21.00, po rezurekcjach w kościele. Dwunastu kawalerów (i żonaty pomocnik – projektant tegorocznej bramy) zbiera się w remizie OSP w Borkach Małych, a każdy przynosi po 10-12 jaj kurzych, z których robią wydmuszki i jajecznicę. Wszyscy przynoszą też wydmuszki zbierane w domu od początku postu i w remizie dokańczają przygotowywanie dekoracji na wydmuszkową bramę. Budowa takiej bramy polega na nawlekaniu wydmuszek na sznurki ułożone w odpowiednie kształty. W tym roku projekt bramy wzbogacono o metalowe konstrukcje dlatego ważyła ona ok. 400 – 500 kilogramów. Co roku kształt bramy jest inny – zawsze jednak wkomponowywane są napisy "Wesołego Alleluja" czy "Smacznego jajka". W 2017 r. ze względu na kształt bramy – w formie pocztówki z pisankami i zajączkiem – a także metalowe konstrukcje, problemem był demontaż bramy ze stodoły i przeniesienie jej do miejsca przeznaczenia, czyli na środek wsi przy ul. Brodackiego i umieszczenie jej  między dwoma drzewami. Mimo strat wielu wydmuszek z powodu kapryśnej, wietrznej i deszczowej pogody około godz. 22.40 udało się powiesić bramę z wydmuszek. Przez następną godzinę panowie sprzątali po sobie i demontowali rusztowania. Po co ta brama? Dokładnie nie wiadomo. „Krzyżoki” twierdzą, że to w Borkach Małych tradycja przekazywana z ojca na syna, która ma zapewnić urodzaj i wszelką pomyślność. Wisi w centrum wsi, więc wszyscy mieszkańcy przez nią codziennie przechodzą.

Podczas gdy jedni kończyli prace przy bramie, dwóch kawalerów przygotowywało jajecznicę ze 180 jaj. Wspólny posiłek – nawiązujący w swej symbolice do ostatniej wieczerzy – w 2017 r. spożyto ok. godz. 0.35. Po posiłku był czas na ostatnią próbę śpiewu pieśni wielkanocnych. Niektórzy też wyszli, aby ulubionym sąsiadom przygotować psikusy np.: pozwiązywać sznurkiem bramy w płotach.

Przed wschodem słońca, o godzinie 3.30 w Niedzielę Wielkanocną "krzyżoki" udają się do kościoła, gdzie po odśpiewaniu pieśni wielkanocnej zabierają figurę Zmartwychwstałego oraz chorągwie kościelne i przy dźwiękach dzwonów rozpoczynają obchód pól. "Krzyżoki" okrążają wieś wędrując polami. W trakcie obchodu śpiewają pieśni wielkanocne, prosząc o urodzaj, dobre plony błogosławieństwo dla ojców – rolników. Wielu mieszkańców wstaje wcześniej, by zobaczyć wędrujących "krzyżoków". Obchód kończy się tuż przed godz. 6.00 rano na placu kościelnym. Tam "kzyżoków" wita kapłana i służba liturgiczna. Następnie razem z wszystkimi uczestniczą w procesji rezurekcyjnej i uroczystej mszy świętej wielkanocnej.

Od kiedy ten zwyczaj jest kultywowany? Dokładnie nie wiadomo. Najstarsi mieszkańcy twierdzą, że tradycja ta sięga co najmniej przełomu XIX i XX wieku. Chociaż przestrzegana jest zasada uczestnictwa w nim wyłącznie kawalerów, to jednak w czasie wojny, po prostu z braku takowych, na obchód pól wyruszali mężczyźni żonaci. Na pytanie dlaczego kultywują tę tradycję, która przecież wymaga sporego zaangażowania młodzi mężczyźni bez namysłu odpowiadają: „Chodziłem na pola z ojcem, a on z dziadkiem. U nas to normalne”. Benjamin twierdzi, że kultywuje zwyczaj „krzyżoków” bo to jest coś „niesamowitego”. Przyznaje – po namyśle – że ma to związek również z jego głęboką wiarą. „Tu nie chodzi tylko o to, że coś wspólnie robimy, że spędzamy razem czas na próbach i przy robieniu bramy z wydmuszek. To głębsza sprawa. Jak pani usłyszy ten nasz śpiew w kościele w nocy, albo na polach o świcie. Nasze doniosłe głosy echo niesie daleko, a ludzie wychodzą z domów, żeby nas posłuchać. To jest piękne. Niesamowite. Wierzymy, że ten nas zwyczaj przyniesie lepsze plony, że Bóg nas ochroni”. Rzeczywiście, śpiew 12 mężczyzn w środku nocy robi wrażenie. A ich modlitwa podobno działa. Niektórzy pamiętają, że kiedyś jeden z rolników nie życzył sobie by "krzyżoki" przeszli przez jego pole. Potem, na skutek gradobicia, które przeszło tylko nad jego polem, miał tak marne plony, że w roku następnym nie robił już żadnych trudności.

Warto dodać, że w Borkach Małych mieszkańcy kultywują również znany na Górnym Śląsku zwyczaj wsadzania w ziemię krzyżyków zrobionych z poświęconych palm wielkanocnych. – „W Wielki Piątek ok. 6.00 rano poszedłem na swoje pola i powsadzaliśmy krzyżyki w ziemię. Wszyscy u nas tak robią. Kiedyś było tak, że tylko mężczyźni się tym zajmowali i zawsze chodziłem z ojcem, ale w tym roku poszedłem razem z młodszą siostrą Weroniką” – opowiada 23-letni Benjamin. „Mój ojciec opowiadał, że dawniej to jeszcze obowiązkowa była kąpiel w rzece, ale my teraz tego już nie praktykujemy” – dodaje 20-letni Dawid.

Opracowanie tekstu i zdjęcia: Joanna Banik Koordynator Regionalny NID ds. niematerialnego dziedzictwa kulturowego

Źródło: http://www.ogp.interka.pl/archiwum/wielkanoc2003.html