Narodowy Instytut Dziedzictwa
Dom

<h2><a href='http://niematerialne.nid.pl/Aktualnosci/details.php?ID=2865'>Nagroda im. Oskara Kolberga</a></h2><p><a href='http://niematerialne.nid.pl/Aktualnosci/details.php?ID=2865'>Zapraszamy do zapoznania się z sylwetkami tegorocznych Laureatów Nagrody im. Oskara Kolberga. </a></p> <h2><a href='http://niematerialne.nid.pl/Aktualnosci/details.php?ID=2867'>Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych</a></h2><p><a href='http://niematerialne.nid.pl/Aktualnosci/details.php?ID=2867'>W dniach 23-26.06.2016 r. w Kazimierzu Dolnym odbędzie się jubileuszowa - 50. edycja Festiwalu.</a></p> <h2><a href='http://niematerialne.nid.pl/Dziedzictwo_niematerialne/Czytelnia/'>Niematerialne dziedzictwo kulturowe </a></h2><p><a href='http://niematerialne.nid.pl/Dziedzictwo_niematerialne/Czytelnia/'>Zapraszamy do lektury najnowszej publikacji Narodowego Instytutu Dziedzictwa poświęconej ochronie dziedzictwa niematerialnego!</a></p>
> <
spacer
niematerialne.nid.pl > Dziedzictwo niematerialne > Krajowa inwentaryzacja > KRAJOWA LISTA NIEMATERIALNEGO DZIEDZICTWA KULTUROWEGO
  • Rusznikarstwo artystyczne i historyczne – wyroby według tradycyjnej szkoły cieszyńskiej
  • Rusznikarstwo artystyczne i historyczne – wyroby według tradycyjnej szkoły cieszyńskiej
  • Rusznikarstwo artystyczne i historyczne – wyroby według tradycyjnej szkoły cieszyńskiej
  • Rusznikarstwo artystyczne i historyczne – wyroby według tradycyjnej szkoły cieszyńskiej
  • Rusznikarstwo artystyczne i historyczne – wyroby według tradycyjnej szkoły cieszyńskiej
  • Szopkarstwo krakowskie
  • Szopkarstwo krakowskie
  • Szopkarstwo krakowskie
  • Szopkarstwo krakowskie
  • Szopkarstwo krakowskie
  • Szopkarstwo krakowskie
  • Pochód Lajkonika
  • Pochód Lajkonika
  • Pochód Lajkonika, zespół 'Mlaskoty' | fot. Andrzej Janikowski
  • Pochód Lajkonika | fot. Tomasz Kalarus
  • Flisackie tradycje w Ulanowie
  • Flisackie tradycje w Ulanowie
  • Flisackie tradycje w Ulanowie
  • Flisackie tradycje w Ulanowie
  • Flisackie tradycje w Ulanowie
  • Procesja Bożego Ciała w Łowiczu | fot. Michał Zalewski
  • Procesja Bożego Ciała w Łowiczu | fot. Michał Zalewski
  • Procesja Bożego Ciała w Łowiczu | fot. Michał Zalewski
  • Procesja Bożego Ciała w Łowiczu | fot. Michał Zalewski
  • Procesja Bożego Ciała w Łowiczu | fot. Michał Zalewski
  • Język esperanto jako nośnik kultury esperanckiej
  • Język esperanto jako nośnik kultury esperanckiej
  • Język esperanto jako nośnik kultury esperanckiej
  • Język esperanto jako nośnik kultury esperanckiej
  • Język esperanto jako nośnik kultury esperanckiej
  • Umiejętność wytwarzania instrumentu i praktyka gry na kozie (dudach podhalańskich) | Fot. Maciej Stasiński, archiwum Podhalańskiego Serwisu Informacyjnego WATRA
  • Umiejętność wytwarzania instrumentu i praktyka gry na kozie (dudach podhalańskich) | Fot. Maciej Stasiński, archiwum Podhalańskiego Serwisu Informacyjnego WATRA
  • Umiejętność wytwarzania instrumentu i praktyka gry na kozie (dudach podhalańskich) | Fot. Maciej Stasiński, archiwum Podhalańskiego Serwisu Informacyjnego WATRA
  • Umiejętność wytwarzania instrumentu i praktyka gry na kozie (dudach podhalańskich) | Fot. Maciej Stasiński, archiwum Podhalańskiego Serwisu Informacyjnego WATRA
  • Umiejętność wytwarzania instrumentu i praktyka gry na kozie (dudach podhalańskich) | Fot. Maciej Stasiński, archiwum Podhalańskiego Serwisu Informacyjnego WATRA
  • Haft Heleny Gros z kaszubskim napisem
  • Haft Marii Płotki z Żukowa
  • Haft z gryfem Bernadety Reglińskiej
  • Herb Żukowa
  • Magnificat po kaszubsku w Żukowie
  • Warsztaty haftu kaszubskiego szkoły żukowskiej w Żukowie
  • Hafty na rękawach białych bluzek jako ozdoba kaszubskiego stroju
  • Sokolnictwo
  • Sokolnictwo
  • Sokolnictwo
  • Sokolnictwo, Sokolnicy z Tucholi, 1972 r.
  • Sokolnictwo, Nagrobek króla Władysława Jagiełły
  • Sokolnictwo
  • Sokolnictwo
  • Błogosławieństwo zwierząt w Mikstacie
  • Błogosławieństwo zwierząt w Mikstacie
  • Błogosławieństwo zwierząt w Mikstacie
  • Błogosławieństwo zwierząt w Mikstacie
  • Błogosławieństwo zwierząt w Mikstacie
  • Błogosławieństwo zwierząt w Mikstacie
  • Błogosławieństwo zwierząt w Mikstacie
  • Błogosławieństwo zwierząt w Mikstacie
  • Tradycyjna technika ludwisarska
  • Tradycyjna technika ludwisarska
  • Tradycyjna technika ludwisarska
  • Tradycyjna technika ludwisarska
  • Tradycyjna technika ludwisarska
  • Tradycyjna technika ludwisarska
  • Tradycyjna technika ludwisarska
 


Krajowa lista niematerialnego dziedzictwa kulturowego 

Ratyfikowana przez Polskę Konwencja UNESCO w sprawie ochrony niematerialnego dziedzictwa kulturowego z 2003 r. nakłada na Państwa-Strony obowiązek inwentaryzacji przejawów tego dziedzictwa znajdujących się na ich terytoriach zgodnie z zaleceniami i standardami Konwencji. Krajowa lista niematerialnego dziedzictwa kulturowego ma charakter informacyjny i stanowi realizację tego wymogu poprzez dokumentację żywego niematerialnego dziedzictwa naszego kraju. 

Wszystkie środowiska związane z praktykowaniem tradycji, zwyczajów, obyczajów, wykonywaniem tradycyjnego rzemiosła i rękodzieła, kultywujące pamięć historyczną, przechowujące wiedzę tradycyjną i wierzenia, zajmujące się tradycjami muzycznymi, widowiskowymi, językowymi i wszelkimi innymi przejawami usankcjonowanej tradycją działalności człowieka zachęcamy do zgłaszania tych zjawisk do wpisu na Krajowa listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego. 


Zachęcamy do zgłaszania wniosków drogą elektroniczną na stronie internetowej 
https://wniosek.niematerialne.nid.pl/ »


Formularz w formie dokumentu tekstowego do pobrania dostępny jest TUTAJ »

Fo

KRAJOWA LISTA NIEMATERIALNEGO DZIEDZICTWA KULTUROWEGO 

Rusznikarstwo artystyczne i historyczne


Rusznikarstwo artystyczne i historyczne – wyroby według tradycyjnej szkoły cieszyńskiej 

rusznikarstwo

Rusznikarstwo artystyczne i historyczne stanowi istotną część kultury artystycznej Śląska Cieszyńskiego, a bogate tradycje związane z tym rzemiosłem wpisują te rzadko spotykane już dziś umiejętności w poczet najważniejszych dokonań w tym regionie. 

Tradycje wyrobu broni w Cieszyńskim mają swe korzenie w drugiej połowie XVI stulecia, a kunszt z jakim broń ta była wykonywana przyniosła rozgłos miejscowym rzemieślnikom nawet poza granicami ówczesnej Europy. Tutejsi rusznikarze wyspecjalizowali się w wyrobie małokalibrowej strzelby myśliwskiej tzw. ptaszniczki, która służyła do polowań na ptaki siedzące. Broń cieszyńskich mistrzów wyróżniała się specyficznym mechanizmem zapalającym tzw. zamkiem kołowym, a także unikatową dekoracyjnością. Zdobnictwem broni zajmowali się przedstawiciele innego rzemiosła, zupełnie już dziś zapomnianego, zwanego szyftarstwem. Dzięki połączeniu perfekcji wykonania elementów strzelniczych z unikatowym zdobnictwem, ptaszniczka wykonywana przez tutejszych mistrzów została nazwana cieszynką. Pod tą nazwą znana była powszechnie wśród jej nabywców w całej Europie. 

Z cieszyńskiego środowiska, bogatego w rzemieślnicze tradycje wywodzi się pan Jerzy Wałga. Urodzony w Cieszynie, tu się uczył, a po szkole, życie zawodowe związał z tutejszą Fabryką Maszyn, Odlewni Żeliwa i Metali Celma. Tam też, jako młody człowiek, miał możliwość współpracy z doświadczonymi rzemieślnikami, od których nauczył się dawnych rękodzielniczych technik obróbki metalu i innych materiałów. 

Od końca lat 70. XX wieku pan Wałga prowadzi własny warsztat usługowy, w którym między innymi zajmuje się konserwacją wytworów rzemiosła artystycznego i usługami z zakresu rusznikarstwa. Jego zakład mieści się w centrum Cieszyna. Przez ponad 40 lat funkcjonowania zakładu, pan Jerzy Wałga godzi pracę usługową, konserwatorską, z wyrobem cieszynek. Do tej pory wykonał prawie 40 egzemplarzy broni, które trafiły nie tylko do kolekcjonerów w Polsce, ale także Skandynawii i Stanów Zjednoczonych. Wykonanie cieszynki to wieloetapowy proces, wymagający zebrania odpowiednich materiałów oraz ich obróbki, które łączą umiejętności stolarskie, ślusarskie, grawerytnicze i szyftarskie. W zależności od bogactwa inkrustowanych powierzchni, czas wykonania jednego egzemplarza broni wynosi około 3-4 miesięcy, przy pracy około 4 godzin dziennie. Każdy element cieszynki pan Jerzy wykonuje własnoręcznie, z wyjątkiem luf, które od zawsze były zamawiane w odlewniach metali. 

rusznikarstwo

Kompozycja dekoru zawsze jest oryginalna, choć tematyka sięga do dawnych wzorów: scen myśliwskich, mitologicznych, ornamentów roślinnych, zwłaszcza kwiatowych. Częstym motywem zdobniczym, po który sięga pan Wałga jest kwiat cieszynki wiosennej – byliny występującej na Pogórzu Cieszyńskim, a objętej w Polsce ścisłą ochroną. Wspomniany motyw w opinii pana Jerzego Wałgi, jest swoistym znakiem rozpoznawalnym, zarówno jego warsztatu jak i regionu, w którym przez wieki rozwijało się cieszyńskie rusznikarstwo. 

Pasję, którą realizuje już przeszło czterdzieści lat, stara się przekazywać innym. Jego pracownia otwarta jest dla wszystkich, którzy poszukują śladów kulturowego dziedzictwa Śląska Cieszyńskiego. Z jego inicjatywy powstała Izba Cieszyńskich Mistrzów, prezentująca sylwetki wybitnych rzemieślników regionu. Tu pan Jerzy Wałga prowadzi lekcje muzealne czy raczej warsztatowe, w nadziei, że znajdzie swojego następcę. 


Szopkarstwo krakowskie


Szopkarstwo krakowskie

Szopki krakowskie

Zwyczaj budowania szopek w okresie świąt Bożego Narodzenia wywodzi się tradycji statycznych szopek świątecznych oraz jasełek, niegdyś wystawianych w kościołach w okresie świąt Bożego Narodzenia. Przeważnie były to stajenki betlejemskie na tle skalistego krajobrazu. Umieszczano w nich figurki Dzieciątka w żłobku, Maryi, Józefa. 

Pierwsze szopki powstały w połowie XIX w. Tworzyli je cieśle, murarze z podkrakowskich okolic, głównie ze Zwierzyńca. Było to dla nich dodatkowe zajęcie w czasie martwego sezonu budowlanego. W okresie świąt chodzili ze swymi szopkami po domach. Od 2 poł. XIX w. wśród murarzy i robotników budowlanych w Krakowie zaczął powstawać swego rodzaju odrębny cech szopkarzy. 

Od dziesięcioleci niematerialne dziedzictwo kulturowe – tworzenie szopki krakowskiej, jest stale odtwarzane przez członków wspólnoty w relacji z ich otoczeniem – miastem Krakowem. Szopkarstwo krakowskie jest tradycyjnym rzemiosłem, które przekazywane jest z pokolenia na pokolenie zapewniając jego nieustanne trwanie od XIX wieku. 

Od 1937 roku – z przerwą na lata II wojny światowej – zawsze w grudniu, odbywa się konkurs, podczas którego prezentowane są rękodzieła. Tradycyjnie przynoszone są one na Rynek Główny w Krakowie i ustawiane u stóp pomnika Adama Mickiewicza. Od 1946 roku organizatorem konkursu jest Muzeum Historyczne Miasta Krakowa. Wspólnotę krakowskich szopkarzy tworzą członkowie o silnym poczuciu jedności i tożsamości lokalnej. 

Do środowiska szopkarzy należą przedstawiciele czterech pokoleń, dla których coroczny konkurs na najpiękniejszą szopkę krakowską jest zwieńczeniem kilkumiesięcznych przygotowań i pracy. Wśród kilkudziesięciu czynnych szopkarzy szczególną rolę w środowisku pełnią twórcy, którzy od pokoleń podtrzymują tradycję i dbają o jej rodzinny przekaz (Stanisław, Andrzej, Anna i Rozalia Malikowie, Lucyna Paczyńska i Dariusz Czyż, Marian Dłużniewski i Marzena Krawczyk, Tadeusz i Zbigniew Gillertowie, Jacek i Marek Głuchowie, Edward i Marek Markowscy), są cenionymi kontynuatorami tradycji nieprzerwanie od dziesięcioleci (Maciej Moszew, Jan Kirsz, Paweł Nawała, Kazimierz Stopiński, Leszek Zarzycki, Marian Więcek, Piotr Michalczyk), są najmłodszym, czynnym od kilku lat i ambitnym pokoleniem, których zainteresowała tradycja i jej dziedzictwo Krakowa (Katarzyna Racka, Filip Fotomajczyk). 

Szopki krakowskie

Konstrukcja szopki jest wykonana z listewek lub tektury i oklejona kolorowym papierem, staniolem. Każda szopka zawiera scenę Bożego Narodzenia, której towarzyszą aniołowie, trzej królowie, pasterze i zwierzęta. Ponadto nawiązuje ona do wydarzeń historycznych, prezentując znane postacie (bohaterów narodowych, postacie historyczne) także z legend krakowskich, folkloru miejskiego, w strojach ludowych (krakowiacy, górale) i znane współcześnie osobistości. 

Artystyczne rzemiosło, którym jest krakowskie szopkarstwo z biegiem lat ulega aktualizacji zgodnie z procesem jego rozwoju pod wpływem zmieniających się potrzeb, warunków i okoliczności. Najważniejsze jednak, więc wizualne nawiązywanie do architektury najważniejszych zabytków Krakowa pozostaje niezmiennie. Stanowi lokalne zjawisko kulturowe, które bardzo silnie wpisało się w tradycję miasta Krakowa, a także Polski i świata. 


Pochód Lajkonika


Pochód Lajkonika

Lajkonik

Pochód Lajkonika, zwanego również Konikiem Zwierzynieckim, to doroczny zwyczaj i jednocześnie widowisko, które odbywa się na ulicach Krakowa w oktawę święta Bożego Ciała (w następny czwartek przypadający po tym święcie) dając w ten sposób uczestnikom korowodu poczucie trwania społeczności w czasie i stanowiąc istotny czynnik tworzący tożsamość grupową i indywidualną. 

Zwyczaj ten polega na przemarszu przez Kraków barwnego orszaku, którego główną postacią jest jeździec przebrany za Tatara i dosiadający sztucznego konika i poruszający się faktycznie na własnych nogach. Związane jest to bowiem z legendą (potwierdzoną po raz pierwszy w 1820 roku), wedle której Kraków został ocalony przed najazdem tatarskim w XIII wieku za sprawą dzielnych włóczków (flisaków wiślanych) zamieszkujących wieś Zwierzyniec na przedmieściach Krakowa. Zaatakowali oni z zasadzki zbliżających się Tatarów i zabili ich wodza. Następnie jeden z włóczków ubrał się w szaty tatarskiego chana i triumfalnie wjechał do Krakowa. Rzeczywista geneza zwyczaju Lajkonika jest jednak niewyjaśniona. Być może wywodzi się on z popularnego wśród mieszkańców podkrakowskich wsi obrzędu koniarza, czyli chodzenia na wiosnę z drewnianym konikiem. 

W pierwszej połowie XIX wieku ukształtował się przebieg obchodu Lajkonika, który pozostaje niezmieniony do dziś. Najważniejszą postacią w czasie uroczystości jest oczywiście sam Lajkonik. Jest on ubrany w fantastyczny strój z elementami orientalnymi. Ucharakteryzowany jest na Tatara noszącego gęstą czarną brodą, a w ręku trzyma drewnianą buławę. Biały konik, w którego wnętrzu znajduje się jeździec również jest bogato udekorowany za pomocą wysadzanego perłami i koralami czapraka, dzwoneczków i pióropusza z pawich piór. Za Lajkonikiem podążą orszak złożony z 36 osób. Orszak zamyka 9-osobowa kapela zwana „Mlaskotami” (od nazwiska rodziny, która do 1914 roku grała muzykę w czasie uroczystości). Grają oni na skrzypcach, trąbce, flecie, klarnecie, harmonii, basie i bębnie tradycyjne krakowskie melodie (krakowiaki, lajkoniki, walce, oberki, marsze), do których Lajkonik wykonuje tańce na całej trasie pochodu. 

Członkowie grupy nie są aktorami, którzy realizują spisany scenariusz; stanowią grupę osób posiadających wiedzę dotyczącą ściśle określonego i niezmiennego przebiegu uroczystości Lajkonika, która została im przekazana przez wcześniejsze pokolenie (w niektórych przypadkach członków rodzin) biorące w niej udział. Członkowie grupy zdają sobie sprawę z wielowiekowej tradycji urządzania pochodu Lajkonika, czują dumę z faktu bycia członkiem orszaku i uważają coroczny udział w uroczystości za istotny element własnej tożsamości lokalnej. 

Lajkonik

Zwyczaj Lajkonika związany jest nierozerwalnie z określoną przestrzenią kulturową, czyli trasą pokonywaną od wieków przez orszak Lajkonika z krakowskiego Zwierzyńca (dawniej wsi na przedmieściach Krakowa, obecnie dzielnicy miasta) do Rynku Głównego. Z trasą tą związane są niezmienne praktyki i zachowania członków orszaku, przede wszystkim tańce Lajkonika z chorągwią w ściśle określonych miejscach i o stałej porze, czy wizyty w lokalach, które mają nie zmienioną siedzibę od dziesiątek lat… Z pochodem Lajkonika związane są charakterystyczne stroje i ekwipunek członków, które używane są tylko raz do roku w czasie pochodu, a także lokalna muzyka, która grana jest przez kapelę „Mlaskoty” wchodzącą w skład orszaku. 

Pochód Lajkonika jest z pewnością dla uczestników orszaku bardzo ważną tradycją. Wielu z nich bierze w niej udział, ponieważ zastąpili w orszaku swoich rodziców i dziadków. Niektórzy sprawują funkcje w orszaku od 20, 30 a nawet 40 lat. Większość zna pochód Lajkonika od dziecka, kiedy jako widzowie przyglądali się przemarszowi orszaku. 

Flisackie tradycje w Ulanowie


Flisackie tradycje w Ulanowie

Flisacy

Ulanów położony nad ujściem Tanwi do Sanu stanowił przez długi okres czasu ważne centrum handlu i transportu wodnego Sanem i Wisłą do Warszawy i Gdańska. Dlatego zwano go „Galicyjskim Gdańskiem”. Usytuowanie miasteczka sprawiło, iż ówcześni mieszkańcy bardzo często zajmowali się zawodowo flisactwem. 

Flisactwo w Ulanowie w obecnej rekreacyjno-turystycznej wersji jest wciąż żywym zjawiskiem, głównie za sprawą członków Bractwa Flisackiego p.w. Św. Barbary, którzy to wiedzę i umiejętności z zakresu flisactwa przekazują kolejnym pokoleniom. W swoich działaniach Bractwo Flisackie nawiązuje do historycznych tradycji flisackich i dąży do rozwijania i kultywowania współczesnych form tegoż dziedzictwa. W statucie stowarzyszenia flisackiego zapisano, że współczesne bractwo „stoi na gruncie historycznych tradycji flisackich” oraz „dąży do rozwijania i kultywowania współczesnych form tej tradycji i propagowania jej w swoim środowisku”. Ponieważ niemożliwe i niecelowe byłoby odtworzenie rzemiosła flisackiego w pierwotnej zawodowej postaci, zdecydowano się je promować w wersji rekreacyjno-turystycznej. 

Największym sukcesem Bractwa było reaktywowanie po prawie 50-letniej przerwie spławów tratwianych. Ten ryzykowny, ale jak się okazała trafny pomysł przyniósł w efekcie rozgłos i sławę ulanowskiemu bractwu flisowemu. Pierwsza taka wyprawa „Szlakiem praojców” z Ulanowa do Gdańska rozpoczęła się 27 czerwca 1993 roku i zakończyła 27 lipca tegoż roku. Od tamtego czasu zrealizowano 30 spławów po Sanie, Wiśle, Odrze i Warcie.   

Kultywowane tradycje flisackie oprócz tratwy i galarów obejmują również wiele innych elementów dziedzictwa niematerialnego, takich jak: gwara, nazewnictwo, pieśni, czy obrzędy flisackie. Szczególnie widowiskowy jest obrzęd promowania nowych adeptów na flisaków zwyczajnych czy honorowych. Odbywa się to zgodnie z tradycją na tratwie i zwie chrztem frycowym. 

Ulanów może poszczycić się jeszcze jednym unikatowym zwyczajem. Zachowała się tam i jest używana podczas ważniejszych uroczystości kościelnych beka wiwatówka. Flisacy w swoich tradycyjnych strojach oddają salwy, które rozbrzmiewają w całej okolicy. W ten sposób podkreślają swoją odrębność i przywiązanie do zwyczajów praojców. 

Flisacy

Dużym wkładem w ocalenie od zapomnienia jest spisanie obyczajów i gwary flisackiej przez pierwszego cechmistrza Zdzisława Nikolasa w sztuce „Frycowy pacierz”, której to fragmenty wielokrotnie były wystawiane przez tutejszą młodzież szkolną jako ilustracja życia na tratwie. 

Obok grupy flisaków w Bractwie również aktywnie działają mieszczki ulanowskie, które promują jadło flisackie i tradycje kobiet w dawnym Ulanowie. 

Flisacy bardzo często są zapraszani do ulanowskiego gimnazjum, gdzie w ramach lekcji o regionalizmie przekazują uczniom wiedzę o tradycjach flisackich Ulanowa oraz dzielą się swoimi doświadczeniami i wrażeniami z organizowanych flisów. W ten sposób Bractwo odwołując się do przeszłości , próbuje tworzyć nową flisacką rzeczywistość.

Procesja Bożego Ciała w Łowiczu


Procesja Bożego Ciała w Łowiczu

Łowicz

Procesja Bożego Ciała w Łowiczu stanowi zwyczaj praktykowany w szczególny sposób od pokoleń przez mieszkańców Łowicza i okolic, związany silnie z przestrzenią miasta Łowicza i katedrą łowicką. 

Boże Ciało - to jedno z najważniejszych świąt w kościele katolickim. W 1264 roku papież Urban IV bullą „Transiturus de hoc mundo” skierowaną do patriarchów całego Kościoła ustanowił uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa. Przypuszczalnie wtedy też otrzymał te bullę arcybiskup gnieźnieński (patriarcha Kościoła Polskiego). W Kościołach Partykularnych Uroczystość ta nie od razu została przyjęta. Sobór w Vienne w 1311 roku przypomniał wszystkim lokalnym Kościołom o celebracji tej Uroczystości. Do jej rozpowszechnienia przyczyniła się procesja będąca głównie adoracją Jezusa Chrystusa pod postacią hostii. Wkrótce jednak, bo już w XV wieku modlitwę wielbiącą uzupełniono o proszalną. Świętu nadano bowiem także charakter prośby o pogodę, urodzaj, odsunięcie klęsk żywiołowych. Wtedy też wprowadzono zwyczaj czytania lub śpiewania fragmentów ewangelii przy czterech ołtarzach. Był on i jest nadal praktykowany w znacznej większości polskich parafii. Wielu wiernych uczestniczących w procesjach na terenie całej Polski przynosi do swych domów gałązki roślin zdobiących ołtarze. Jest to często naśladowanie zachowań poprzednich pokoleń. Niewiele osób pamięta o znaczeniu tego zwyczaju, o charakterze głównie magicznym, mającym na celu zapewnienie domostwu ochrony i dobrobytu. 

Procesja łowicka przebiega w określony tradycją sposób z wykorzystaniem tradycyjnych przedmiotów obrzędowych. Do cech procesji łowickiej należy przywdziewanie przez uczestników odświętnych strojów regionalnych, budowa ołtarzy tradycyjnie w tych samych miejscach, przez określone grupy jak również udział Miejsko – Strażackiej Orkiestry Dętej. 

Tradycje związane z procesją Bożego Ciała przekazywane są z pokolenia na pokolenie, całe rodziny angażują się w dekorowanie ołtarzy, noszenie chorągwi parafialnych, figur i obrazów przedstawiających świętych, noszenie sztandarów, poduszek i sypanie kwiatów. Dzień Bożego Ciała to ogromne święto w wielu rodzinach, a niektóre osoby od ponad 54 lat biorą udział w tych szczególnych uroczystościach, a noszenie chorągwi parafialnych jest dla nich wielkim honorem i ogromnym wyróżnieniem. 

Łowicz

Kilkusetletnia historia Procesji Bożego Ciała w Łowiczu była i jest symbolem wiary oraz okazją do wyrażenia niezwykłego przywiązania Łowiczan do kultury swojego regionu. Według Łowiczan, przekazanie tradycji zwyczajów, obrzędów świątecznych zapewniających poczucie tożsamości i ciągłości następnym pokoleniom jest ich obowiązkiem. Procesja Bożego Ciała w Łowiczu łączy rodziny i pokolenia. Wielkie przywiązanie Łowiczan do tej tradycji sprawia, że wracają z dalekich stron (ze świata) do rodzinnego domu by uczestniczyć w tym wyjątkowym dla nich święcie. 

Przebywanie w Łowiczu w Boże Ciało i uczestnictwo we Mszy Świętej i Procesji, w strojach łowickich, stanowi ważny czynnik budujący indywidualną tożsamość, a także jest istotnym wyznacznikiem tożsamości wszystkich mieszkańców Łowicza i Ziemi Łowickiej. Barwna procesja zachwyca niezwykłym klimatem i jest symbolem regionu łowickiego. Razem z bogactwem kultury ludowej opasującej Prymasowski Łowicz z jego wielowiekową tradycją podkreśla odrębność etniczną i jednocześnie jest ostoją polskości. 


Język esperanto jako nośnik kultury esperanckiej


Język esperanto jako nośnik kultury esperanckiej

Esperanto


Esperanto jest językiem międzynarodowym, stworzonym przez urodzonego w Białymstoku Ludwika Zamenhofa (1859-1917), który w roku 1887 opublikował podręcznik wykładający podstawy tego języka, podpisując go pseudonimem Dr Esperanto, co znaczy mający nadzieję; z czasem słowo „esperanto” przyjęło się jako nazwa samego języka. 

Ten stworzony sztucznie język szybko zaczął żyć własnym życiem i stał się podstawą do konsolidacji rosnącej grupy posługujących się nim osób. W oparciu o esperanto na przestrzeni blisko 130 lat społeczność esperantystów wykształciła charakterystyczny, oparty na ideach Zamenhofa, światopogląd, a także zestaw zwyczajów, tradycji, zasób literatury, symbolikę, a nawet swoistą mitologię. Powstało i nadal funkcjonuje wiele organizacji i związków ułatwiających utrzymywanie kontaktu i wspieranie się w działaniach związanych z nauką i promocją esperanta oraz idei ogólnoludzkiego porozumienia związanych z tym językiem.  Wśród esperantystów wykształciła się silna identyfikacja i więzi grupowe, które wykraczają ponad świadomość tożsamości narodowej czy etnicznej. Fakt bycia esperantystą jest równoznaczny z wyznawaniem pewnych wartości i poglądów. 

Do stałych tradycji esperanckich należą doroczne Światowe Kongresy Esperanta, odbywające się co roku w innym kraju czy Artystyczne Konferencje „ARKONES” w Poznaniu. Do esperanckiej tradycji należy także pamięć o twórcy języka, dawnych środowiskach esperanckich i ich wkładzie w rozwój esperanckiej kultury. W trakcie spotkań esperanckich praktykuje się śpiewanie hymnu esperanta, wygłaszanie przemówień i opowieści wspomnieniowych czy anegdot środowiskowych. Także pogrzeby esperantystów przebiegają w charakterystyczny sposób, z pożegnaniem wygłoszonym w języku esperanto z użyciem esperanckiej flagi. Za święta esperanckie uznać można wydarzenia poświęcone Ludwikowi Zamenhofowi - dzień urodzin (15 grudnia) i śmierci (14 kwietnia). 

W języku esperanto wykształciły się idiomy, zwroty i powiedzenia, które niosą w sobie wartości kultury esperanckiej i specyfiki środowiskowej. Przykładem może być sformułowanie grzecznościowe „Samideano”, tłumaczone jako „Współideowcze”. Istnieje także bogata literatura, tworzona w języku esperanto. Esperancka mitologia zawiera w sobie przede wszystkim stereotypowe wyobrażenia o roli i możliwościach esperanta, przesadne podkreślanie łatwości języka czy wiara w „fina venko” - końcowe zwycięstwo, czyli powszechne wprowadzenie esperanta w kontaktach międzyludzkich. 

esperanto            esperanto       esperanto



Kultura esperancka obejmuje także rytuały i symbole wspólnotowe tworzące i podtrzymujące esperancką tożsamość. Symbole esperanckie to przede wszystkim godło (zielona pięcioramienna gwiazda), hymn („La Espero” - Nadzieja) i flaga oraz kolor nadziei - zieleń. Inne symbole to kontury świata (światowy zasięg języka), uścisk dłoni (przyjaźń), wieża Babel (niemożliwość porozumienia się) i drzewo oznaczające wzrost. Symbole te stosowane są na wielu przedmiotach codziennego użytku i na przedmiotach pamiątkowych. 

Sformułowanie wniosku o wpis „Języka esperanto jako nośnika kultury esperanckiej” na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego zostało poprzedzone konsultacjami społecznymi, które zaowocowały wieloma głosami poparcia tej inicjatywy zarówno ze strony samych esperantystów jak i sympatyków esperanta.

Umiejętność wytwarzania instrumentu i gry na kozie


Umiejętność wytwarzania instrumentu i praktyka gry na kozie (dudach podhalańskich)

Koza

Instrument dęty zwany kozą (lub dudami podhalańskimi ) i gra na nim to jeden z najstarszych elementów kultury górali staropodhalańskich, wywodzący się bezpośrednio z kultury wołoskiej. Na podstawie znanych materiałów archiwalnych można stwierdzić, że sposób wykonywania tego instrumentu i gry na nim przekazywany jest z pokolenia na pokolenie i funkcjonuje w przestrzeni kulturowej Podhala co najmniej od XVI wieku.

Koza to instrument polifoniczny, który mógł całą orkiestrę, a właściwie kapelę, zastąpić. Dzieje się to dzięki skomplikowanej konstrukcji instrumentu, który oprócz piszczałki melodycznej zaopatrzony jest także w piszczałkę burdonową, grającą nieustannie ton podstawowy.

Koza wykonana jest z elementów skórzanych, drewnianych, a niekiedy także metalowych. Elementy drewniane wykonane są najczęściej przy użyciu drewna jaworowego lub z drzew owocowych (śliwy, gruszy lub czereśni). Główkę wykonuje się z jaworu lub lipy. Elementy drewniane zdobione są odlewami cynowymi lub rzeźbione są w motywy geometryczne. Instrument składa się z czterech zasadniczych części:

1. zbiornika powietrza wykonanego z koziej skóry, ściągniętej w odpowiedni, tradycyjny sposób;
2. elementów drewnianych:
     A) zoomorficznej główki przypominającej kozicę z porożem kozicy alpejskiej,
   B) przebierki: strojonego w tonacji F-dur elementu służącego do wykonywania melodii. W dudach podhalańskich przebierka jest trójkanałowa przy czym każdy kanał ma osobny stroik. Dwa kanały służą do wykonywania melodii, trzeci - dolny kanał wydaje dźwięk burdonowy - grający stale dźwięk C;
3. bąk - burdon basowy generujący dźwięk F; składany jest z czterech części o łącznej długości ok. 70-80 cm, a strojony poprzez wydłużanie lub skracanie;
4. duchac - rurka zajęciowa, służąca do wprowadzenia powietrza do zbiornika, posiada zawór zwrotny.

Obecnie tylko 2 osoby posiadają wiedzę i umiejętności niezbędne do wykonania tego instrumentu.

koza

Muzyka grana na kozie zawsze odgrywała znaczącą rolę w życiu Podhalan. Bace zabierali instrument na hale. Muzyka dudziarza z towarzyszeniem złóbcoków (forma gęśli) rozbrzmiewała podczas wesel i innych wydarzeń o charakterze społecznym.

Na przełomie XIX i XX wieku dudy podhalańskie zaczęły być stopniowo wypierane przez skrzypce. W latach 60-tych XX wieku umiejętność gry na kozie stała się zagrożona zanikiem. Ostatnim bacom grającym na tatrzańskich halach był Józef Galica z Olczy. Pod koniec lat 60-tych za sprawą pasjonatów: Bolesława Trzmiela, a w latach 80-tych także Tomasza Skupinia, nastąpiła reaktywacja zainteresowania tym instrumentem, jednak nigdy nie wrócił już na hale. Pełni natomiast rolę we współczesnej muzyce góralskiej i pojawia się podczas występów estradowych. Obecnie gry na dudach uczy się 8 osób w WTCKiS „Jutrzenka” pod kierownictwem Szymona Bafii. Od 1998 r. z inicjatywy Jana Karpiela Bułecki organizowane są w Zakopanem „Dudaskie ostatki” - doroczne spotkanie i koncert dudziarzy z całej Polski i zaproszonych krajów. Przy okazji Międzynarodowego Festiwalu Folkloru Ziem Górskich w 2008 r. zorganizowane warsztaty dotyczące budowy tego instrumentu. Współczesne dudziarstwo na Podhalu ukazane jest w nagranym w 2010 roku filmie dokumentalnym.

Hafciarstwo kaszubskie szkoły żukowskiej


Hafciarstwo kaszubskie szkoły żukowskiej 
Kaszëbsczé wësziwanié żukòwsczégò sztélu 

haft kaszubski

Ręczne hafciarstwo kaszubskie szkoły żukowskiej jest jednym ze starszych elementów kultury na Kaszubach. Wiedza i umiejętności związane z nim przekazywane są z pokolenia na pokolenie i stale odtwarzane przez hafciarki, które uznają je za ważną część kaszubskiego dziedzictwa. Dziedzictwo to jest żywe, a kaszubskie artystki ludowe wciąż tworzą nowe konfiguracje elementów haftu i wymyślają nowe wzory. 

Hafciarstwo kaszubskie szkoły żukowskiej to temat, który od dawna wzbudza zainteresowanie zarówno mieszkańców Kaszub jak i gości odwiedzających ten region Polski. Haft żukowski bywa uznawany za najładniejszy i jest to jeden z najważniejszych i najefektowniejszych wytworów kultury kaszubskiej. Jego elementy trafiły do herbu Żukowa. Są to głównie palmeta i niezapominajki. Haftowane kolorowo białe bluzki i fartuchy widoczne są w Żukowie podczas wydarzeń o charakterze społecznym, np. w trakcie procesji. Noszą je m.in. przedstawicielki kaszubskich zespołów pieśni i tańca. 

Historia haftu żukowskiego 
Kolebką haftu żukowskiego jest klasztor sióstr norbertanek w Żukowie, ufundowany około 1209 r. przez gdańskiego księcia Mściwoja I. Jedną z uczennic ostatnich norbertanek z żukowskiego klasztoru była Marianna Ptach z d. Okuniewska (ur. 1820 r.), która od sióstr zakonnych nauczyła się trudnej sztuki haftu. Swoje umiejętności przekazała wnuczce, Zofii Ptach (1896 – 1970), a ta z kolei nauczyła posługiwania się igłą swoją siostrę Jadwigę (1902 – 1968). W latach 30. XX w. Zofia Ptach wprowadzała w tajniki haftu także wiejskie dziewczęta z Żukowa i okolic. Jadwiga Ptach - czołowa hafciarka Kaszub - odegrała wielką rolę w adaptowaniu do ludowych serwet wzorów z zasobów kościelnego skarbca ponorbertańskiego. Komponowała wzory haftu kaszubskiego według własnych pomysłów, ale zgodnie z tradycją. W 1967r. wykonała kolorowe elementy haftu żukowskiego i wiele z nich nazwała. Trafiły one do oprawionego maszynopisu i w kilku egzemplarzach przetrwały do dzisiaj. Wykonany przez nią haft znajduje się w Muzeum Etnograficznym w Gdańsku-Oliwie. Złotą nicią wyhaftowała szarfę do dzwonka mszalnego kościoła poklasztornego w Żukowie (lata 50. XX w.). W skarbcu tego kościoła znajdowało się wiele zabytkowych haftów; niestety znaczna ich część została skradziona w nocy z 25 na 26 sierpnia 1989 roku. 

Cechy haftu żukowskiego 
Haft kaszubski szkoły żukowskiej wykonany jest zwykle na białym płótnie lnianym, a niekiedy na innym płótnie np. szarym. Zdobi się nim: bluzki, fartuszki, duże obrusy, bieżniki, serwetki, poszewki na poduszki, makaty, szale, krawaty, torby na zakupy... Cechuje go siedem zasadniczych kolorów: jasnoniebieski, średnioniebieski, ciemnoniebieski, zieleń oliwkowa, żółty słoneczny, czerwony i czarny.  

Proces haftowania rozpoczyna się od naszkicowania wzoru haftu na bezbarwną kalkę techniczną. Następnie kalkę nakłuwa się igłą w drobnych odstępach, tworząc matrycę. Gotową matrycę gładzi się palcem, aby kalka nie odstawała w miejscach przekłucia. Następnie przypina się ją szpilkami do tkaniny, na której wzór ma zostać wyhaftowany. Za pomocą bawełnianej szmatki nasączonej naftą pobiera się czarną farbę z kalki i pociera się matrycę. Farba przenika przez nakłucia i tworzy wzór na tkaninie. Po naniesieniu wzoru można przystąpić do haftowania. 

Zaleca się najpierw wyszyć gałązki, wisienki/wiszenczi, liście/lëste, wąsy/wąsë. Łodyżki kwiatowe nie powiązane z gałązką główną (od niej oderwane) są według hafciarek pozbawione realizmu. Zwykle ich zdaniem nie powinny one być w takiej wersji stosowane. Elementy kolorowe wykonane są z nici muliny. Ważne elementy tego haftu posiadają swoje tradycyjne nazwy: żuk/kłos, modrak/mòdrôk, dzwonek/zwónk, niezapominajki/niezabôtczi, tulipany/tëlpë, róża/róża, lilia/lelijô, bratek/maceszka; elementy te według Jadwigi Ptach pochodzą z haftów szat liturgicznych. Według niej z szat liturgicznych pochodzą również: goździk/granôtka, motylek/mòtilk, ptasi dziobek/ptôszi dzóbk. Istotne są też m.in.: wąs/wąs, wisienka/wiszenka, pąk/pãczk, pawie oczko/pawié òczkò, pszczółka/pszczółka, gwiazda morska/mòrskô gwiôzda, rozeta/rózeta, koniczynka/koniczënka, serce, liść ostu/lëst òstu, liść dębu/lëst dãbu, słoneczko/słuńce, margerytka/malbrónka, palmeta/palméta, owoc granatu/brzôd granatu, gwiazda/gwiôzda tzw. półgwiazda/półgwiôzda i inne. 

Haft Żukowski

Tulipany, których jest wiele odmian, haftuje się zwykle w dwóch lub trzech odcieniach koloru niebieskiego. Rozeta wykonana jest kolorem jasnoniebieskim lub średnioniebieskim, rzadziej czerwonym. W jej środku jest podwójna obwódka wypełniona węzełkami. Kratkę wykonuje się zgodnie z osnową i wątkiem. Wisienka haftowana jest zgodnie z kierunkiem łodyżki. Obwodzi się ją jedną nitką, a w dużych serwetach dwoma nitkami w kolorze czarnym. Liść ostu bywał haftowany w dwóch odcieniach zieleni, a dolna jego połowa była ciemniejsza. Dawniej bywały róże w trzech odcieniach czerwonych i stosowano też nici brązowe. Z muliny złożonej z 6 cienkich nitek, haft wykonujemy zwykle w 2 nitki. Na obrusach i poduszkach, których elementy są większe stosuje się 3 nitki. Bluzki haftuje się 1 nitką. Stosowane są 4 podstawowe rodzaje ściegów: 1) wodny, 2) płaski, 3) krzyżyki i 4) węzełki. Ścieg wodny bywa: pojedynczy, podwójny, a znany jest też atłaskowy. Cegiełkę żukowską wykonuje się zaczynając od środka motywu, a szachownicę pełną żółto-czarną w środku słonecznika, ale inna jest szachownica w bratku. Promyki słoneczka haftuje się nitką podwójną przeciągając ściegi tam i z powrotem. Liczne ryciny podają tu nawet kierunki haftowania. Brzegi haftów często wykańcza się mereżką, rzadziej ząbkami lub frędzlami. 

Informacje dotyczące wniosku 
Ręczne hafciarstwo kaszubskie szkoły żukowskiej zostało zgłoszone do wpisu na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego przy szerokim udziale i zaangażowaniu zainteresowanych hafciarek, które poza konsultacjami mogły głosować przez Internet, po uprzednim ogłoszeniu intencji dokonania wpisu w Internecie. Podczas głosowania hafciarki, które tworzą, utrzymują i przekazują ręczne hafciarstwo kaszubskie szkoły żukowskiej wyraziły świadomą zgodę na wpis tego elementu dziedzictwa na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego. 

Więcej informacji o hafcie żukowskim 
Barbara Rezmer, „Jak haftować po kaszubsku”, Gdańsk, 1979 r. 



Sokolnictwo - żywa tradycja

Sokolnictwo - żywa tradycja

sokolnictwo


Sokolnictwo – oznaczające łowy z ułożonymi do tego celu ptakami drapieżnymi, ma wiele tysięcy lat historii i jest jednym z najstarszych sposobów polowania. 

Powstało z praktycznej potrzeby zdobywania pożywienia, jednak stopniowo zyskało charakter sztuki stając się elementem kultury wielu narodów. W czasach współczesnych sokolnictwo jest jednym z coraz rzadszych przykładów tradycyjnej więzi i współpracy człowieka ze zwierzęciem. Zawiera w sobie elementy zarówno wielowiekowych tradycji, jak i najnowszej wiedzy i techniki. 

Początki sokolnictwa, którego historia sięga zamierzchłych czasów naszej cywilizacji, są trudne do ustalenia. Nie ma także dostatecznych źródeł, na podstawie, których można by jednoznacznie określić miejsce, z którego sokolnictwo się wywodzi. Najbardziej popularna teoria głosi, że powstało ono w Azji, a wiele źródeł i większość autorów wskazuje na centralną i południowo-wschodnią część tego kontynentu. Najstarsze znane przedstawienie sokolnictwa to petroglif z Golpaygan (Isfahan, Iran) obrazujący człowieka na koniu z ptakiem drapieżnym i gepardem, szacowane na 8-10 tysięcy lat przed naszą erą. 

Informacje źródłowe świadczą o wysoko rozwiniętym sokolnictwie już u zarania państwowości w Polsce, między innymi za panowania Bolesława Chrobrego. Można zatem mniemać, iż uprawiane było na ziemiach polskich znacznie wcześniej. 

Od wczesnego średniowiecza ten rodzaj łowów należał do regaliów królewskich, cieszył się wielkim zainteresowaniem władców, o czym świadczy średniowieczne prawo falcatio, nakazujące pod surową karą chronić gniazda sokołów, jedno z najstarszych praw ochrony przyrody. Z czasem prawo polowania uzyskiwały szersze grupy społeczne, rycerstwo, kler, później szlachta. Polowanie z jastrzębiem prawdopodobnie nie było tak ograniczane, jak prawo polowania z sokołem i było popularne wśród wolnych chłopów. 

Sokolnictwo

Największy rozkwit sokolnictwa przypada na czasy Jagiellonów i XVI wiek. Na skutek popularyzacji broni palnej jego popularność malała. Rozbiory pogłębiły kryzys sokolnictwa, szlachta pozbawiana przez zaborców majątków przestawała uprawiać sokolnictwo. W XIX wieku i pierwszej połowie XX wieku sokolnictwo było uprawianie przez nielicznych. Jego ponowny rozkwit jest wynikiem działań pasjonatów sokolnictwa, którzy doprowadzili do odrodzenia sokolnictwa w Polsce w latach 70-tych XX wieku. 

Sokolnictwo jest tradycyjną formą polowania, pozwalającą na bardzo bliski kontakt z przyrodą. Wielowiekowe tradycje polskiego sokolnictwa są głęboko zakorzenione w kulturze. Świadczą o tym zarówno świadectwa materialne – monety, pieczęcie, ryciny, obrazy, rzeźby, utensylia, tj. artefakty bezpośrednio związane z sokolnictwem, czy też obecność kości ptaków drapieżnych w wykopaliskach, jak i dzieła literatury praktycznej i pięknej dotyczące sokolnictwa (albumy, książki i artykuły). Jednym z najstarszych zabytków piśmiennictwa w języku polskim jest „Myślistwo ptasze” Mateusza Cygańskiego z 1584 roku, będące oryginalnym kompendium wiedzy sokolniczej, ornitologicznej i łowieckiej. Świadectwa niegdysiejszej powszechności sokolnictwa znajdujemy w tradycjach językowych. Nadal (choć coraz rzadziej) używane są przysłowia z wątkiem sokolniczym (na przykład „patrzeć jak na raroga”, „sokole oko”). Do bardzo popularnych należy polsko – ukraińska pieśń „Hej sokoły”. Wiele nazwisk można wywodzić od dawnej profesji przodków, np. Sokolnicki. Rodowód wielu nazw geograficznych świadczy o związkach z sokolnictwem, w tym wielu miejscowości, np. Sokolniki, Sokołowo, Sokółka, Sokołów, Sokoligóra, Jastrzębie, Jastrzębniki; góry Sokolnik i Sokolica czy nazwy ulic, np. ulica Sokolnicza. 

Sokolnicy używają tradycyjnego słownictwa, będącego częścią języka łowieckiego. Istnieje wiele specyficznych słów, używanych wyłącznie przez sokolników, np. „ćwik” (oznaczające doświadczonego ptaka łowczego, określenie to występuje w pozdrowieniu sokolników „Chwal ćwik”), „wabidło” (imitacja ptaka służąca do przywabiania ptaków łowczych) lub „karnal” (kapturek zasłaniający oczy ptaka łowczego, dzięki czemu jest spokojniejszy), są też określenia mające dla sokolników swoiste znaczenie, inne niż w języku potocznym, np. „berło” (przenośne siedzisko dla ptaka łowczego), a także „bałwanek” (imitacja zdobyczy służąca treningowi) czy „nurek” (doświadczony sokół polujący na czaple). 

Sokolnictwo od tysięcy lat bazuje na tych samych zasadach pracy z ptakami drapieżnymi, na przykład liczne utensylia sokolnicze nie zmieniły się od wieków. Sokolnictwo jest żywą praktyką, która do tradycyjnych elementów ciągle dołącza zdobycze współczesności, twórczo adaptując je do potrzeb sokolników. Sokolnictwo to tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie, nie jest to jednak grupa zamknięta. Interesują się nim ciągle nowi adepci, zarówno tacy, którzy zetknęli się z nim w rodzinie, jak i nie posiadający wcześniej żadnego osobistego związku z sokolnictwem. 

sokolnictwo

Współcześni sokolnicy kultywują i promują tradycję łowów z ptakami, która stanowi powrót do historycznych, polskich tradycji. Tradycja ta nie tracąc historycznych podstaw rozwija się dzięki aktywności sokolników, dla których stanowi życiową pasję. Ułożenie sokoła do łowów wymaga co najmniej paru tygodni wytężonej pracy. 

Sokolnictwo to także aktywna ochrona ptaków drapieżnych. Metody sokolnicze są powszechnie używane przy rehabilitacji chorych ptaków drapieżnych, sokolnicy opracowali metody hodowli ptaków drapieżnych i ich wypuszczania, czyli reintrodukcji. Dzięki sokolnikom uratowane zostały liczne gatunki ptaków drapieżnych. W Polsce sokolnicy prowadzą projekt reintrodukcji i ochrony sokoła wędrownego, który wyginął u nas w latach 60-tych XX wieku. 

Pasja sokolnicza to hodowla, troska, praca i wielka miłość do ptaka łowczego. To także polska tradycja jednocząca przedstawicieli różnych warstw społecznych w realizacji wspólnej pasji. Sokolnicy poznawszy piękno tradycji łowów z ptakami – nie wyobrażają sobie wręcz życia bez sokolnictwa.



Polskie tańce narodowe

Polskie tańce narodowe - polonez, mazur, kujawiak, oberek, krakowiak

Mazur

Historia Polski, dużego i znaczącego kraju w Europie, przez wieki pozbawionego państwowości i wolności, wiernie i dumnie trwającego przy zdobyczach własnej kultury, pozostawia do dzisiaj w umysłach i postawach Polaków wieczny ślad. Bez niezliczonych jej elementów niemożliwe byłoby przetrwanie narodu polskiego. Polskie tańce narodowe stanowiły przez lata jeden z fundamentów pamięci i tożsamości Polaka. 

Polskie tańce narodowe były chronione przed zapomnieniem i dbano o ich przekazywanie z pokolenia na pokolenie niemal od początków ich powstawania. Tradycja ta żyła na dworkach szlacheckich, dworach królewskich, balach w pałacach i zabawach w resursach, w widowiskach operowych, baletach i programach zespołów profesjonalnych. W praktyce zawodowej nauczycieli tańca, baletmistrzów, choreografów i utalentowanych wykonawców. W programach korpusów kadetów, konwiktów szlacheckich, Szkoły Rycerskiej, pensji i innych szkół, w których ich nauczanie było obligatoryjne. Była synonimem polskości. Żyje obecnie w setkach zespołów artystycznych nieprofesjonalnego ruchu artystycznego oraz w funkcjonujących w miastach w domach tańca. 

Powszechnie przyjmuje się, że polskie tańce narodowe wywodzą się z kultury ludowej, ale w trakcie swego rozwoju historycznego tak się zmieniały, że obecnie niewiele mają wspólnego ze swymi pierwowzorami wiejskimi. Pierwsze informacje o ich istnieniu zawarte w zachowanych nutach, kronikach, pamiętnikach sięgają wieku XVI, choć część badaczy (m.in. Karol Czerniawski, Feliks Starczewski) przypuszczało, że nawet wieku XIV. Skromne zasoby zachowanych materiałów źródłowych nie pozwalają precyzyjnie określić początków historii kształtowania się ich formy muzycznej i ruchowej oraz form pierwowzorowych. 

Polskie tańce narodowe jako przejaw kultury związane były zawsze z określonymi środowiskami i spełniały określone funkcje. W kształtowaniu ich formy muzycznej i tanecznej ważną rolę odegrały środowiska szlacheckie, magnackie, mieszczańskie, a także scena polska. Powiązane są z dziejami Polski, walkami narodowo-wyzwoleńczymi, treściami patriotycznymi, które przez prawie cały wiek XIX czyniły z nich symbol "polskości" narodu, którego państwa na mapie świata nie było. 

Epoka romantyzmu w Polsce przyniosła ogólne zainteresowanie folklorem i tradycją obyczajową. Sprawiło ono, że w roku 1828 Kazimierz Brodziński wydał pierwszą rozprawę "O tańcach polskich", w której pojawia się określenie "polskie tańce narodowe". 

Polonez 

Polonez należy do najstarszych tańców polskich. Jego początków należy się doszukiwać już w bardzo wczesnych starosłowiańskich korowodach tanecznych. Zrodził się, podobnie jak inne polskie tańce narodowe wśród ludu wiejskiego. Wyrósł z tańca zwanego chodzonym, towarzyszącego najczęściej wiejskiemu obrzędowi weselnemu. Ze środowisk wiejskich, przez szlacheckie zaścianki, polonez przedostał się na dwory magnatów i wreszcie na dwór królewski, skąd wywędrował poza granice Polski. 

Największy rozkwit poloneza zaznaczył się w ciągu drugiej połowy XVIII i pierwszej ćwierci XIX wieku, tj. w okresie, kiedy cieszył się największą popularnością jako taniec towarzyski i w którym zaznaczył się największy rozwój jego artystycznej muzyki stylizowanej. W tym czasie był tańczony w różnych środowiskach społecznych: przez ludność wiejską, mieszczaństwo, drobną szlachtę zaściankową oraz magnaterię. Uczono go w szkołach i prezentowano na scenach. W tym właśnie okresie ukształtował się zasadniczy i najbardziej charakterystyczny zespół muzycznych i ruchowych cech tego tańca.

Pierwotny polonez, tańczony przez lud wiejski, w zależności od regionu i rodzaju obrzędów czy uroczystości, podczas których był wykonywany, nie zawsze posiadał tę samą formę ruchową (w każdym regionie tańczono go nieco inaczej) i występował pod różnymi nazwami. W literaturze muzycznej, traktującej o polskiej muzyce ludowej i o polskich tańcach ludowych, napotkać można cały wachlarz tych nazw. Oto niektóre z nich: polski, wielki, pieszy, chodzony, do-przodka, przodek, starodawny, nieskoczny, starosta, marszałek, polonez, polezon’a polizon’a, łażony, wolny, obchodny.

Ogólnie o charakterze ruchu poloneza można powiedzieć, że jest on tańcem wolnym, spokojnym, płynnym, uroczystym, a jego zasadniczą cechą jest dostojność. 

Niezwykle istotnym zagadnieniem jest to, iż polonez ma obecnie powszechne zastosowanie jako forma celebracji donośnych wydarzeń szkolnych. Tradycją w szkołach ponadgimnazjalnych jest rozpoczynanie balu studniówkowego właśnie od poloneza. Ten ważny zwyczaj jest wciąż żywy, i pozostaje ważnym elementem szkolnych uroczystości. 

Mazur 

Mazur należy do grupy polskich tańców trójmiarowych. Jako polski taniec narodowy wywodzi się z rodziny trójmiarowych tańców ludu wiejskiego, przede wszystkim Polski centralnej, ale również zachodniej i północnej.

 Mazur jako taniec towarzyski był najbardziej związany ze środowiskiem szlacheckim i miejskim. Tańczony chętnie przez szlachtę na różnego rodzaju zabawach, balach i uroczystościach, przesiąkł z biegiem czasu do tego stopnia jej zwyczajami i obyczajami, że stał się w znacznej mierze odzwierciedleniem szlacheckiego charakteru i sposobu życia. Według K. Czerniawskiego („Charakterystyka tańców”) i innych autorów (Ł. Gołębiowskiego, M. Gorzkowskiego) mazur jest najbardziej reprezentacyjnym tańcem szlachty polskiej. 

Podobnie jak polonez, mazur na drodze swego rozwoju wykształcił kilka odmian kształtowanych przez epokę i środowisko, w których był tańczony. 

Kujawiak 

Kujawiak jest jednym z tańców wchodzących w skład rozpowszechnionego wśród ludu wiejskiego Kujaw cyklu tańców trójmiarowych, zwanych, zwłaszcza w okolicach Włocławka (O. Kolberg Tom IV „Kujawy”), wspólnym mianem „taniec okrągły”. 

Przypuszczalnym pierwowzorem kujawiaka był taniec składający się z przyśpiewki oraz zwykłego chodu tańczonego parami do przodu i w obrotach dookoła izby. W publikacjach traktujących o dawnych formach tanecznych kujawiaka spotykamy następujące nazwy: ksebka, wolny, śpiący, niesiony, kolebany, odsibka, gładki. Należy je traktować jako charakterystyczne motywy czy figury tego tańca. 

Kujawiak jako taniec towarzyski na drodze swej ewolucji wywędrował z chłopskich chat do innych środowisk (dworskich, mieszczańskich), gdzie przeobrażała się i rozwijała jego pierwotna regionalna forma. W swej dzisiejszej postaci rozwojowej jako taniec narodowy łączy więc w sobie wiele różnych odmian i sposobów tańczenia, jest wykonywany delikatniej i bardziej elegancko, nie ma tego rozmachu, co jego pierwowzór spod Włocławka, Aleksandrowa czy Inowrocławia, jest nieco mniej rozkołysany i pozbawiony niezwykle charakterystycznej dla chłopskiego kujawiaka przyśpiewki. 

Współczesnego kujawiaka towarzyskiego, stosowanego jeszcze niekiedy na dzisiejszych zabawach publicznych, tańczy się najczęściej w tzw. rozsypce, tzn. każda z par tańczy indywidualnie w dowolnie przez siebie wybranych kierunkach, zgodnych jednak z zasadami obowiązującymi ogólnie we współczesnym tańcu towarzyskim. 

 Oberek 

Spośród wszystkich tańców narodowych oberek najbardziej reprezentował środowisko wiejskie i zachował do dziś najwięcej elementów ludowych.

Powszechnie uznaje się, że oberek wywodzi się z Mazowsza. Nie można tego jednak traktować jako pewnik. Wyraźne (często dość odmienne) ślady tego tańca występują bowiem w tradycji Kujaw, regionu opoczyńskiego, ziemi łęczyckiej, ziemi lubelskiej, na Rzeszowszczyźnie, na Warmii i Mazurach oraz w Wielkopolsce. Dzisiejszy oberek jako polski taniec narodowy stanowi więc syntezę różnych regionalnych odmian. 

Ogólnie o charakterze muzyki oberka można powiedzieć, że jest ona żywa, skoczna, radosna, „jędrna”, ognista i pełna skupionego życia (K.Czerniawski „Charakterystyka tańców”). 

Podstawowym elementem tanecznym w dawnym oberku (tak jak i w dzisiejszym) były obroty wirowe, podczas wykonywania których partnerzy jak gdyby się wzajemnie na przemian obiegali – tancerz tancerkę, to znów tancerka tancerza. 

W dzisiejszej postaci oberka z łatwością można odnaleźć żywy i wesoły temperament dawnego obertasa. Zwłaszcza formy oberkowe oparte na kroku tzw. przeskocznym cechuje duża dynamika i zadzierżystość. Niemniej jednak ogólny charakter tego tańca uległ pewnemu złagodzeniu – zatracił swą dawną rubaszność. 

Współczesnego oberka towarzyskiego, podobnie jak i kujawiaka, tańczy się dziś najczęściej w tzw. „rozsypce” – pary taneczne krążą indywidualnie po sali tanecznej. 

W dostępnych opublikowanych pracach źródłowych traktujących o polskich tańcach ludowych taniec oberek występuje bardzo często pod takimi nazwami jak: obertas, ober, obertany, ksebka, przewracany, zawijacz, zawijany, wyrwas. Najczęściej jednak oberek bywa utożsamiany z obertasem. 

Krakowiak 

Wywodzi się z regionu krakowskiego, tańczony w żywym tempie, w takcie 2/4, z charakterystycznymi rytmami synkopowymi. Jest to jedyny polski taniec narodowy, który nie jest tańczony w takcie 3/4. Początkowo, taniec ten był tańczony jedynie przez lud wiejski ale stopniowo przenikał ze środowiska wiejskiego do innych środowisk. 

Z czasem jednak stał się tak popularny, że trafił nie tylko do bogatych domów mieszczańskich i na dwory szlacheckie, ale również rozprzestrzenił się na całą Polskę. W tej formie krakowiak pojawił się w XVIII wieku i oznaczał dwumiarowe tańce krakowskie. Z czasem taniec ten upowszechnił się, przenikając do muzyki symfonicznej i scenicznej. Nieodzowną częścią tańca są kolorowe stroje krakowskie, dodające mu piękna, uroku i świetności. W muzyce ludowej krakowiak zwykle rozpoczyna się przyśpiewką. 

Krakowiak uznany dziś za polski taniec narodowy jest pochodzenia ludowego. Dużą popularnością cieszył się wśród szlachty zaściankowej, która bardzo chętnie tańczyła go na swych zabawach. W. Paschałow, który twierdzi, że „w dawnych czasach krakowiak, podobnie jak polonez, miał charakter tańca uroczystego. Tańczyła go nie tylko ludność ziemi krakowskiej, ale cała szlachta polska, a zwłaszcza „brać szaraczkowa” (W. Paschałow „Chopin a polska muzyka ludowa”). 

Ogólnie o charakterze muzyki krakowiaka można powiedzieć, że jest ona wesoła, radosna, żywa, skoczna, tętniąca życiem 

W zależności od miejscowości, w której tańczono krakowiaka, taniec ten nosił poza już wymienionymi takie nazwy jak: skalmierzak, wiśliczak, księżak, kopieniak, proszowiak, stopniczak, włączek albo flisak.



Uroczystości ku czci Św. Rocha z błogosławieństwem zwierząt

Uroczystości odpustowe ku czci Św. Rocha z obrzędem błogosławieństwa zwierząt w Mikstacie


Mikstat, błogosławieństwo zwierząt

Uroczystości odpustowe ku czci Świętego Rocha połączone z obrzędem błogosławieństwa zwierząt związane są z drewnianym kościołem pobudowanym pod Jego wezwaniem na wzgórzu nazywanym obecnie Wzgórzem Cmentarnym bądź Wzgórzem Świętego Rocha. Uroczystości odpustowe połączone z obrzędem błogosławieństwa zwierząt są związane z kultem Świętego Rocha i odbywają się nieprzerwanie od trzystu lat dzięki przekazowi międzypokoleniowemu. Jak wierzą od pokoleń Mikstaczanie uroczystość stanowi wotum dziękczynne za uratowanie mieszkańców przed zarazą, która zbierała śmiertelne żniwo w tych okolicach. Z przekazów ustnych wynika, że w czasie jednej z epidemii cholery wieśniak jechał z chorą żoną do lekarza do pobliskiego Ostrzeszowa. Na Wzgórzu miał ujrzeć mężczyznę w czarnym kapeluszu, z laską pielgrzymią i psem. Mężczyzna miał powiedzieć chłopu, módl się, twoja żona wyzdrowieje. Gdy kobieta wyzdrowiała na Wzgórzu pobudowano kościół ku czci św. Rocha. A ponieważ św. Roch, jak podają hagiografowie, uzdrawiał nie tylko ludzi, ale i zwierzęta gospodarze przyprowadzają w dniu jego liturgicznego wspomnienia przed bramę prowadzącą do kościoła, zwierzęta prosząc, by św. Roch się nimi opiekował. Kościół stoi w miejscu, w którym miała ukazać się postać świętego Rocha. W każdej wspólnocie parafialnej obchodzone są imieniny patrona parafii, czy kościołów znajdujących się na jej terenie. Uroczystości odpustowe poza scenariuszem liturgicznym, który zgodny jest z wykładnią kościelną zawiera często wiele elementów specyficznych dla danej społeczności lokalnej będących wyrazem religijności ludowej. Takie specyficzne elementy odnaleźć można w sposobie świętowania uroczystości odpustowej w parafii mikstackiej leżącej w Południowej Wielkopolsce:  

  
W mikstackiej społeczności uroczystości odpustowe ku czci Świętego Rocha połączone są z niezwykle widowiskowym, ale mającym także głęboką wymowę religijną obrzędem błogosławieństwa zwierząt. Uroczystości odpustowe połączone z obrzędem błogosławieństwa zwierząt odbywają się tu nieprzerwanie od ponad trzystu lat. Najstarszy dokument, który dotychczas udało się odnaleźć potwierdzający kultywowanie tego obrzędu pochodzi z 1705 roku. Na te przepiękne uroczystości łatwo trafi, gdyż tak jak przed wiekami odbywają się one zawsze w dniu, w którym przypada dzień imienin Patrona. W wielu parafiach są one przenoszone na niedzielę. W parafii mikstackiej główne uroczystości odpustowe ku czci św. Rocha połączone z obrzędem błogosławieństwa zwierząt odbywają się zawsze 16 sierpnia. Mimo to, nawet jeśli przypadają w dzień powszedni gromadzą bardzo liczną rzeszę parafian, pielgrzymów, turystów, którzy odpowiednio wcześnie dbają o to, aby ten dzień był dla nich dniem wolnym. Na odpust świętego Rocha starają się przybyć wszyscy ci, którzy kiedyś mieszkali w parafii. To efekt zakorzenienia ich w tej społeczności, ale także dowód trwania w wierze przodków, wierności przekazanym tradycjom. Depozytariusze podkreślali, że osoby pochodzące z Mikstatu przyjeżdżają często na uroczystości odpustowe ze swoimi dziećmi. Chcą pokazać i przekazać kolejnym pokoleniom niespotykane zwyczaje, a także niezwykłą i niezapomniana atmosferę, która towarzyszy tym uroczystościom. Zatem święty Roch pełni w tej społeczności ważną rolę. Integruje tych, którzy dziś mieszkają w tym środowisku, z tymi, którzy żyli tutaj kiedyś. Przebywają oni niekiedy setki kilometrów, aby w tym niezwykłym dniu być znów w Mikstacie, wrócić wspomnieniami do przeżyć z dzieciństwa i młodości. Zatem masowy udział w uroczystościach odpustowych stał się tradycją tej społeczności. Zgodnie z wielowiekową tradycją uroczystości odpustowe poprzedza 9-dnowa nowenna, a rozpoczyna je msza święta w intencji chorych w niedzielę poprzedzającą odpust. W przeddzień odpustu, tj. 15 sierpnia, odprawiana jest msza święta w kościele farnym o godz. 18:00. Po tej mszy świętej procesja z Najświętszym Sakramentem i relikwiami św. Rocha - patrona uroczystości, udaje się do kościoła pw. św. Rocha, gdzie parafianie tak jak ich przodkowie od wielu pokoleń trwają na całonocnej adoracji. Adoracja ta jest także formą duchowego przygotowania do odpustu. I tutaj warto zwrócić uwagę na jeden nowy element, który pojawił się w scenariuszu uroczystości odpustowych. Od 1987 roku odprawiana jest o godzinie 24: 00 pasterka. W ten sposób święty Roch zaczął odbierać szczególną cześć wraz z rozpoczęciem dnia swoich imienin. Ta msza święta odprawiana jest zawsze przez kapłanów pochodzących z tej parafii. Przychodzą oni na to Wzgórze oddać cześć świętemu Rochowi jako reprezentanci tych, którzy czują w dalszym ciągu więź z tradycją przekazaną im przez przodków. Można doszukiwać się jeszcze jednego wymiaru symbolicznego w tej mszy świętej. Wokół kościółka znajduje się cmentarz. Przystrojone gladiolami groby, palące się znicze są symbolem niezwykłej wspólnoty tych, którzy kiedyś oddawali cześć św. Rochowi z tymi, którzy czynią to dziś. To w pewnym sensie spotkanie pokoleń, hołd składany tym, dzięki którym ta tradycja przetrwała do dziś. To właśnie dzięki tym osobom nad mogiłami, których stajemy trwają nadal piękne tradycje uroczystości odpustowych ku czci św. Rocha. Jak wskazuje S. Kowalik „to właśnie groby ojców wiążą nas najsilniej z ziemią , na której wyrastaliśmy”. W Mikstacie te mogiły znajdują się wokół kościoła św. Rocha, który zawsze jednoczył i nadal jednoczy tę wspólnotę. Uroczystości odpustowe ku Jego czci, połączone z obrzędem błogosławieństwa zwierząt są ważnym elementem dziedzictwa kulturowego, który wiąże tych, którzy mieszkają obecnie poza Mikstatem z małą Ojczyzną, w której wzrastali. 

Mikstat, Błogosławieństwo zwierząt, Msza Święta

Charakterystycznym elementem odpustu jest odbywający się obrzęd błogosławieństwa zwierząt. Jak przed wiekami odbywa się on po mszy świętej wotywnej odprawianej o godzinie 8:00. Tak jak przed laty, jak wynika z materiałów źródłowych przed stojącym przy cmentarnej bramie kapłanem przechodzi niezwykła procesja składająca się z różnych zwierząt oraz ich opiekunów. Sam obrzęd poświecenia jest elementem stałym, niezmiennym uroczystości odpustowych. Zmieniają się tylko jego uczestnicy. Dawniej na obrzęd błogosławieństwa gospodarze przyprowadzali przede wszystkim konie, krowy, owce, kozy, czasami świnie. Były to zatem zwierzęta, które pomagały człowiekowi w pracach polowych, albo stanowiły dla niego źródło pożywienia. Jak wskazuje B. Januszkiewicz: „W r. 1969 przy¬pędzono pod kościółek około 60 krów, 40 koni, 6 owiec i 2 psy. W roku następnym było natomiast około 80 krów, 45 koni i 15 owiec (…).  

Sam obrzęd święcenia odbywa się według ściśle ustalonego porządku. Najpierw występują jeźdźcy na koniach, następnie konie zaprzężone do powózek, potem pędzi się krowy, a na samym końcu jadą wozy. na których załadowane są owce. Wiek osób, które przyprowadzają inwentarz, waha się w granicach 15—70 lat. Starzy gospodarze przyprowadzają naj¬częściej bydło i owce, młodzież natomiast chętnie dosiada konia. Dodać trzeba, że udział czynny mają głównie przedstawiciele płci męskiej”. Zatem jak wynika z przytoczonego opisu rzadko wśród zwierząt przyprowadzanych na święcenie spotkać można było psa wiernego towarzysza św. Rocha, dominował inwentarz. Motywem przyprowadzania zwierząt była silna wiara parafian w opiekę św. Rocha nad ludźmi i zwierzętami. Na początku lat osiemdziesiątych coraz mniej gospodarzy przyprowadzało swoje zwierzęta. W tym właśnie okresie pojawili się przedstawiciele TVP, aby zrealizować program o prawie zapomnianym i zanikającym w innych regionach zwyczaju. Sytuacja ta okazała się mobilizująca dla miejscowej społeczności. Na poświęceniu pojawili się nie tylko gospodarze ze swoim inwentarzem, ale także dzieci ze zwierzątkami, które hodowały w swoich domach. 

A jak wygląda dziś obrzęd poświęcenia zwierząt? Tak jak przed laty stoi kapłan obok bramy cmentarza na specjalnie przygotowanym podwyższeniu i kropi wodą święconą zwierzęta. W okolicy coraz mniej gospodarstw zajmuje się hodowlą zwierząt. Coraz rzadziej w tej przedziwnej procesji zobaczyć można krowy, kozy, owce, czyli zwierzęta, które przed laty przyprowadzano na obrzęd błogosławieństwa. Jest natomiast sporo koni. Nie są to jednak najczęściej konie, które służą do prac polowych, większość z nich wykorzystywana jest do celów rekreacyjnych i rehabilitacyjnych. Jak wynika z relacji B. Januszkiewicza na obrzęd błogosławieństwa przyprowadzali kiedyś zwierzęta przede wszystkim mężczyźni. Obserwując uroczystości odpustowe w czasach współczesnych nie dostrzegamy już takiej prawidłowości. Na obrzęd błogosławieństwa przyprowadzają bądź przynoszą swe zwierzęta przedstawiciele obu płci biorą w nim udział nie tyko dorośli, ale przede wszystkim dzieci i młodzież. Chociaż coraz mniej zwierząt gospodarskich, ale przed bramę cmentarną młodzi parafianie przyprowadzili w 2009 roku 94 psy, 53 koty, 20 królików, 12 koni, 8 chomików, 7 krów, a także przynieśli 8 żółwi, 5 akwariów z rybkami i 5 świnek morskich. Ponadto zobaczyć można tam było gołębie, papugi, pająka, a nawet legwana. 

Na obrzęd błogosławieństwa przyprowadzają, czasami przynoszą bądź przywożą swoje zwierzęta nie tylko parafianie mikstaccy, ale także goście z różnych stron kraju. Jeśli popatrzymy na listę zwierząt to możemy wyobrazić sobie, jak barwna jest ta niezwykła procesja. Należy zwrócić uwagę na dużą liczbę właścicieli psów pojawiających się ze swoimi ulubieńcami na obrzędzie błogosławieństwa. Pies jest nieodłącznym atrybutem św. Rocha. 

Przemarsz zwierząt przed specjalnie przygotowanym podwyższeniem na którym stoi kapłan (od kilku lat obrzędu tego dokonują zaproszeni ks. Biskupi) kropiący wodą święconą zwierzęta i ich właścicieli odbywa się w określonej kolejności. Tę niezwykłą procesję rozpoczynają jeźdźcy na koniach, za nimi jadą bryczki, na których oprócz ludzi często znajdują się także różne zwierzęta. Najczęściej są to psy bądź koty. Za bryczkami zmierzają krowy i kozy wraz ze swoimi właścicielami. Następnie przed bramą prowadzone, niesione, a czasami wiezione są mniejsze zwierzęta, zwłaszcza te hodowane przez dzieci. Są wśród nich psy, różnych ras i wielkości, koty, chomiki, króliki, świnki morskie, papugi, małe kurczaczki… Wszystkie te zwierzęta kroczą w tej niezwykle barwnej procesji, ponieważ ich właściciele troszczą się o to, by jak najlepiej się prezentowały. I chociaż tak jak wskazano, coraz rzadziej kroczy w niej bydło i czasami z nostalgią wzdycha się, gdzie się podziały zwierzęta, które stanowiły kiedyś trzon procesji świętorochowej, to trzeba pogodzić się z upływem czasu, ze zmianami społecznymi i otworzyć się na w pewnym sensie trochę odnowioną wersję tradycji odziedziczonej od przodków. Bo to przecież cały czas jest obrzęd błogosławieństwa, stanowiący integralną część uroczystości odpustowych. Więc dobrze, że wśród zwierząt uczestniczących w obrzędzie błogosławieństwa pojawiły się małe zwierzątka, bo gdyby nie one i ich młodzi właściciele zanikłby, piękny mający trzystuletnią tradycję obrzęd. 

Warto jeszcze zwrócić uwagę, iż mimo postępu nauk weterynaryjnych przyprowadzający na poświęcenie swoje zwierzęta w dalszym ciągu podkreślają, że czynią to, aby uchronić je od chorób. Wskazują na to wywiady przeprowadzane wśród uczestników uroczystości odpustowych połączonych obrzędem błogosławieństwa zwierząt przez przedstawicieli mediów, ale także cyklicznie prowadzone badania empiryczne przez rodowitą Mikstatczankę dr Małgorzatę Strzelec z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. 

Błogosławieństwo zwierząt, Misktat

W scenariuszu uroczystości odpustowych nie może zabraknąć oczywiście uroczystej sumy. Ta sprawowana jest o godz. 11:00. Ostatnim akcentem uroczystości odpustowych jest Msza Święta sprawowana o godz. 18:00. W czasie tej Mszy Świętej udzielane jest specjalne błogosławieństwa dzieciom. Po tej Mszy Świętej procesja z Najświętszym Sakramentem wraca do kościoła farnego. Atrakcja dla dzieci, ale nie tylko dla nich jest odbywający się w ulicy poniżej sanktuarium jarmark, zwany w mikstackiej społeczności „budami”. Z tej okazji dzieci otrzymują od rodziców, dziadków pieniążki, tzw. odpustowe. W ostatnich latach podjęte zostały próby nowego odczytania charyzmatu Świętego Rocha. Zaowocowały one włączeniem do scenariusza uroczystości odpustowych dnia chorych, który przeżywany jest w tej wspólnocie w niedzielę poprzedzającą uroczystości odpustowe. 

Święty Roch był tym, który sam doświadczył choroby i cierpienia, ale także pochylał się nad cierpiącymi, zarażonymi. Tak więc uroczystości odpustowe rozpoczynają przedstawiciele najstarszego pokolenia, następnie odbywają się uroczystości połączone z błogosławieństwem zwierząt, kończy błogosławieństwo dzieci. W ten sposób pewnym stopniu zamknięte zostaje koło przekazu międzypokoleniowego. 

Uroczystości odpustowe są okazją do przygotowania wystaw związanych z postacią św. Patrona. Obrzęd błogosławieństwa zwierząt znany był w naszym kraju już w XVI wieku, na co wskazuje Jan Stanisław Bystroń opisując obyczaje w Polsce w tamtym okresie. Był bardzo popularny w naszym kraju, ale- na co wskazuje z kolei- Oskar Kolberg zaczął zanikać pod koniec XIX wieku. W mikstackiej wspólnocie parafialnej odbywa się on nieprzerwanie od trzystu lat. Świadczy to o sile wiary i tradycji. W „Dziełach” Oskara Kolberga znajdujemy taki oto opis Mikstatu.: „Mixtat, Mikstat ma piękny kościół; ożywione jarmarki na bydło. Niegdyś morowa zaraza całe spustoszyła miasto; zostało tylko siedm rodzin, które zawczasu w lasy się skryły, a które pó¬źniej znów miasto zaludniły. Liczba ta odpowiada dziś jeszcze istniejącym 7 głównym nazwiskom, które po kilka już i kilka¬naście żyjących obejmuje rodzin. Owa zaraza objawiła się w po¬staci bladej, wychudłej kobiety, białem prześcieradłem okrytej. Chodziła od domu do domu i przez okno zapytywała się ludzi: śpią-li czy się modlą? — Jeżeli ich zastawała śpiących, wówczas mówiła: Spijcie, śpijcie, a więcej nie wstaniecie. Jeżeli zaś wi¬działa że się modlą, wtenczas mówiąc, że do nich niema prawa, znikła po nauczającem napomnieniu i zostawiała ich przy życiu”. Zatem i O. Kolberg akcentuje fakt nawiedzania tych okolic przez zarazę, ale także podkreśla fakt istnienia w mieście pięknego kościoła. 

Uroczystości odpustowe ku czci Świętego Rocha połączone z obrzędem błogosławieństwa zwierząt są przejawem żywej tradycji. Zachowano w nich elementy tradycji przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Kolejnym pokoleniom przekazuje się to co dla danej społeczności jest najważniejsze. Niewątpliwie takim ważnym dla mikstackiej wspólnoty parafialnej elementem niematerialnego dziedzictwa kulturowego są uroczystości odpustowe ku czci Świętego Rocha połączone z obrzędem błogosławieństwa zwierząt. W innej sytuacji trudno wyobrazić sobie, by mogły przetrwać przez ponad trzysta lat. Nigdy w procesie transmisji kultury nie przekazuje się kolejnym pokoleniom całego dziedzictwa kulturowego społeczności, ale te jego elementy, które są dla niej najważniejsze. Kolejne pokolenia wzbogacają je o nowe elementy, które związane są z przemianami społeczno- kulturowymi, dzięki czemu tradycja staje się żywym elementem kulturowym społeczności. Takie zjawisko uwidacznia się w mikstackiej wspólnocie parafialnej. 

Na stronie internetowej parafii znaleźć można szereg zdjęć z uroczystości odpustowych ku czci św. Rocha połączonych z obrzędem błogosławieństwa zwierząt: www.parafia-mikstat.pl oraz transmisje na żywo www.swroch.ostmedia.pl


Tradycyjna technika ludwisarska Felczyńskich w Taciszowie


Tradycyjna technika ludwisarska stosowana w ludwisarni Felczyńskich w Taciszowie 

Czyszczenie dzwonu

Tradycyjna technika ludwisarska stosowana w ludwisarni Felczyńskich w Taciszowie nie została w kręgu rodzinnym w żaden sposób zapisana. Wiedza oraz umiejętności nauczane są zawsze przez starszego z rodu, przekazywane ustnie oraz w praktyce. Obecnie ich wykonawcą jest Zbigniew Felczyński, czynny ludwisarz, nauczony techniki przez swojego ojca. 

Rodowód tradycyjnego rzemiosła ludwisarskiego jest bardzo dawny, początki formowały się najpewniej w Azji, później umiejętność przeniknęła do Europy i została zaadaptowania do naszych warunków oraz zapotrzebowania na instrumenty kościelne. Technika formowania dzwonów brązowych metodą na wosk tracony po raz pierwszy opisana została w X wieku przez benedyktyńskiego mnicha Teofila, który pochodził z Grecji. W kolejnych wiekach technika ewoluowała: odkrywano, że pewne elementy można wykonać łatwiej i sprawniej. Ostatecznie ukształtowała się w renesansie, rozprzestrzeniła, i w takiej postaci znana była jeszcze na przełomie XVIII i XIX wieku, kiedy to przedstawiciel rodziny Felczyńskich pojechał do Niemiec, aby uczyć się u tamtejszych ludwisarzy. Pewny swoich umiejętności wrócił i założył pierwszą ludwisarnię w Kałuszu, mieście leżącym na terenie obecnej Ukrainy. Od tego czasu, to jest od roku 1808, kolejne pokolenia przekazują sobie wzajemnie niezbędne tajniki zawodu i kontynuują prace nad produkcją dzwonów w następujących po sobie zakładach zmieniających lokalizacje ze względu na koleje historii, przywiązując wagę do wiernego naśladowania tradycyjnej, jeszcze renesansowej techniki. 

odkopywanie dzwonu

Aby stworzyć dzwon należy wykonać wieloelementową formę glinianą, opracować ją, zakopać w jamie odlewniczej i wlać do niej roztopiony brąz. Podczas tworzenia formy najpierw buduje się rdzeń, czyli jej wewnętrzną część. Zbudowany z cegieł stożek pokrywa się grubymi warstwami mieszanki składającej się głównie z gliny, nakładając ją ręcznie na całą powierzchnię. Każda kolejna warstwa gliny, tak teraz jak i podczas całego procesu tworzenia, musi dokładnie wyschnąć przed nałożeniem następnej. Stopniowo, z upływem czasu i kolejnymi warstwami, początkowo stożkowa forma zaobla się i przybiera kształt wewnętrznej powierzchni przyszłego dzwonu. W utrzymaniu precyzji pomaga szablon, wycięty z metalu w pożądany kształt, możliwy do obracania wokół budowanego rdzenia wykrój odpowiadający w/w kształtowi. Po zakończeniu tego etapy budowy warstwę izoluje się i zaczyna nakładać grubość, czyli tzw dzwon fałszywy. Ta część odpowiada kształtem przyszłemu dzwonowi. Składa się również z kolejnych warstw gliny, nakładanej tym razem pędzlem- cieniej i z większą uwagą i przy użyciu kolejnego szablonu. Dzwon fałszywy pokrywa się łojem zwierzęcym, oraz umieszcza na nim wykonane z wosku napisy, ornamenty i wizerunki takie, jakie widoczne będą na gotowym odlewie. Są one przygotowywane ręcznie- w przypadku liter odlewane z foremek i wycinane, a w przypadku wizerunków wykonywane jednorazowo przez p. Bogumiłę Felczyńską, która dba, by wystrój dzwonu nawiązywał do tradycji i pasował do każdej formy (dzwony różnią się rozmiarami, czasem umieszczona na nim plakieta będzie miała 10 cm a czasem 40). Przygotowaną w ten sposób powierzchnię pokrywa się wieloma cienkimi warstwami rzadko rozrobionej gliny tak, by masa otuliła wszystkie przymocowane dekoracje najdokładniej jak to możliwe. Ma to ogromny wpływ na ich czytelność w późniejszym odlewnie. Ten etap jest niezwykle wrażliwy na temperaturę. Nie można pracować z masą woskową w skrajnych temperaturach, bo staje się ona zbyt płynna lub zbyt krucha, dlatego z zależności od pory roku zmieniamy godziny dekorowania dzwonów. Np. latem ludwisarze pracują o świcie, by efektów nie zniszczyły upały przychodzące w ciągu dnia. 

 Wspomniane już nowe, pokrywające dekoracje warstwy gliny zaczynają składać się na zewnętrzną część formy – tzw. kapę. Kolejne powłoki zabezpieczają dzwon fałszywy, a forma pęcznieje i traci precyzyjny kształt. Po zakończeniu budowy, formę dla pewności jeszcze się suszy. Wysoka temperatura jakiej zostaje poddana wytapia zamknięte między warstwami gliny elementy woskowe (tzw. metoda „ na wosk tracony”), pozostawiając z zewnętrznej powłoce luki czy też wgłębienia odpowiadające przyszłym napisom, wizerunkom i ornamentom. Następnie formę rozkłada się na trzy kolejno budowane części: rdzeń, dzwon fałszywy i kapę i niszczy się środkową. Rdzeń i kapę łączy się ponownie ze sobą, dbając o precyzyjne dopasowanie, dołącza się osobno przygotowaną formę korony, całość zakopuje się w jamie odlewniczej, tzn. w wykopaną na terenie zakładu dziurę poniżej poziomu gruntu, opuszcza się gotową formę i obsypuje się ją ziemią, która zostaje mocno ubita by całość ustabilizować. Zakopana forma jest już gotowa do dalszych prac; kluczowego dnia całego procesu, który pan Zbigniew Felczyński wybiera się w zależności od pory roku i pogody, odbywa się odlew. W tym czasie nie może padać, bo tradycyjny piec szybowy, którego używamy, nie będzie w stanie roztopić metalu. Ze względu na sprzyjające prądy powietrza najlepiej dokonywać odlewu w nocy lub o świcie. Ten etap trwa kilkanaście godzin, najpierw rozgrzewa się piec, potem wrzuca metale – cynę (22%) i miedź (78%), aby się stopiły i połączyły w płynny brąz. Roztopiony metal uwalnia się z pieca i kieruje specjalnymi rynienkami do formy, do której wlewa się on przez otwór pozostawiony w górnej części. Odlany dzwon, wciąż zabezpieczony wieloma warstwami gorącej teraz gliny zostawia się w ziemi na następne kilka dni, aby powoli stygł. Potem wydobywa się go, rozbija otulającą go glinę, czyści i poleruje, by metal, który przybrał kształt dzwonu był gładki i błyszczał oraz by było wyraźnie widać umieszczone na nim dekoracje. Na koniec dołącza się elementy techniczne pozwalających na jego pracę (serce, okucie) i przekazuje w miejsce przeznaczenia w kraju i za granicami – najczęściej na kościelną wieżę. W parafii odbywa się z tej okazji zgodny w wytycznymi Stolicy Apostolskiej rytuał poświęcenia instrumentów. 

dzwon, ludwisarstwo

Ludwisarze z Taciszowa szczególnie dumni są z wykonania 2 historycznych dzwonów: potężny instrument noszący dwa imiona Ignacy - Józef, wykonany w 1929 roku na wystawę krajową w Poznaniu, oraz ozdobny płaskorzeźbami wykonanymi przez Xawerego Dunikowskiego dzwon wysłany w 1939 roku na światową wystawę w Nowym Jorku. 

W 2013 w warsztacie wykonany został dzwon imieniem Serce Łodzi (2500 kg), który nawiązuje do Zygmunta, instrumentu, który wisiał wcześniej w tym samym miejscu, lecz został zarekwirowany w czasie drugiej wojny światowej. Jego następca został wykonany w setną rocznicę powstania pierwszego. Inną wyjątkową pracą było wykonanie dzwonu Kopernik dla olsztyńskiej katedry (1600 kg). Uczcił on obchody roku astronoma i na specjalne życzenie został zabarwiony na granatowo, by jego powierzchnia przypominała nocne niebo, na którym umieszczono gwiazdy pokryte płatkowym złotem. Cieszą nas również dzwony wykonywane do cerkwi prawosławnych. Ich dekorację stanowią często odwzorowania ikon, a po zawieszeniu na wieży, są na nich odgrywane rytmiczne melodie.

Przywołówki dyngusowe w Szymborzu

Opis w przygotowaniu...

Gwara warmińska jako nośnik tradycji ustnych

Opis w przygotowaniu...

Zabawkarstwo żywiecko-suskie


Zabawkarstwo żywiecko-suskie 


zabawkarstwo


Pierwsze wzmianki dotyczące zabawkarstwa na terenie leżącym między Żywcem a Suchą Beskidzką wpisują się w XVIII w. Jednak dopiero w połowie XIX w. zabawkarstwo zaczęło intensywnie się rozwijać. Chociaż zabawki były produktem ubocznym przy wyrobie różnych przedmiotów z drewna, ich sprzedaż przynosiła dochód. Po pewnym czasie zabawkarstwo stało się samodzielną działalnością rzemieślniczą. Na terenie znanym powszechnie pod nazwą żywieckiego ośrodka zabawkarskiego, w którego skład wchodziły wsie takie jak Przyborów, Koszarawa, Pewel Wielka, Kocoń oraz Lachowice, Kurów, Kuków i Stryszawa należące do gminy Stryszawa stworzył się najstarszy w Polsce ośrodek chałupniczego wyrobu drewnianych zabawek ludowych. Oprócz tego ośrodka zabawkarskiego istniały jeszcze: myślenicki, kielecki, rzeszowski, lubelski, podlaski i krakowski, jednak nasz ośrodek zwany też w opracowaniach źródłowych ze względu na swój zasięg żywiecko-suskim jest najbardziej znanym i uznanym ośrodkiem tradycyjnego zabawkarstwa ludowego w Polsce. Współcześnie, biorąc pod uwagę aktywność twórców ludowych, można by mówić o ośrodku stryszawskim. Chociaż zabawki wykonywane są nadal w rejonie sąsiedniej Jeleśni, to jednak najwięcej powstaje ich w miejscowościach wchodzących w skład gminy Stryszawa. Dzięki wielu działaniom różnych instytucji, aktywnością twórców, tradycja zabawkarska jest wciąż „żywa”. Całe rodziny zaczęły zajmować się wyrobem zabawek. Poszczególni członkowie rodziny zajmowali się różnymi etapami tworzenia zabawki – struganie, malowanie, ryzowanie, etc. Dzięki zaangażowaniu całej rodziny, tradycje zabawkarskie przekazywane były z pokolenia na pokolenie.

Wśród najstarszych wzorów zabawek, znanych jeszcze przed I wojną światową należy wymienić bryczki z konikami zwane „karetkami”, kołyski zwane „kolybkami”, grzechotki zwane „scyrkowkami” oraz taczki. Od początku XX w. popularne stały się także ptaszki wykonywane w Stryszawie. Najpopularniejsze z nich to tzw. „rajskie ptaszki” czyli ptaszki bardzo kolorowe, których nie odnajdziemy w przyrodzie. Właśnie takimi małymi ptaszkami w Stryszawie dekorowano i dekoruje się do dzisiaj choinki bożonarodzeniowe.

Poszerzenie asortymentu datuje się na okres międzywojenny XX w. Wtedy pojawiły się między innymi koniki na podstawce, koniki z wozami drabiniastymi oraz ruchome „klepoki” czyli ptaszki klepiące skrzydełkami i karuzelki. Najstarsze wzory etnograficzne koników to tzw. „capy” – czyli prymitywne, proste koniki. Później zaczęto wytwarzać tzw. „wyścigowce” bardziej zbliżone kształtem do natury. Do wyrobu większości zabawek najczęściej wykorzystywano drewno sosny wejmutki, które jest miękkim drewnem i nie zawiera dużo żywicy. Z twardszego drewna tworzono ruchome elementy zabawek, np. kółka, skrzydła „klepoków”.

Do wyrobu zabawek na początku używano prostych narzędzi, często wykonanych przez samych twórców. Niektóre z nich służą do dzisiaj, np. ostry, szewski nóż zwany „gnypem”, cyrkiel do „ryzowania” (ozdabiania wzorami geometrycznymi), czy też „dziadek”, czyli rodzaj drewnianego imadła z siedziskiem.

zabawkarstwo

 Prawdopodobnie pierwsze tworzone zabawki nie były malowane, miały kolor drewna, z którego zostały zrobione. W miarę upływu lat, większej liczby wytwórców i co za tym idzie konkurencji, rodziny zabawkarskie zaczęły swoje wyroby ozdabiać. Każdy twórca ma swój wzór, styl wytwarzania i zdobienia zabawki. Najpierw malowano zabawki dosyć skromnie kilkoma czystymi, jaskrawymi kolorami, poszerzając z czasem wykorzystywaną paletę barw. Zaczęto także zdobić zabawki ryzowaniem i ornamentem malowanym. Na początku sprzedażą zabawek zajmowali się sami wytwórcy, zbywając swoje wyroby na okolicznych targach i jarmarkach. W miarę upływu czasu handel zabawkami przejęli pośrednicy, dzięki czemu tutejsze zabawki docierały w różne zakątki Polski. Po II wojnie światowej zabawkarstwo zostało objęte mecenatem państwa, a rozprowadzaniem kolorowych ptaszków, koników, bryczek oraz innych zabawek zajęła się m.in. „Cepelia”. Zarówno w przeszłości, jak i obecnie zabawkarzy można spotkać na dużych i małych imprezach oraz kiermaszach twórczości ludowej.

Czasy współczesne to zwiększenie zainteresowania tradycyjną, drewnianą zabawką oraz kultywowanie rodzinnych tradycji zabawkarskich – wykonywanie zarówno dawnych wzorów zabawek, jak też poszukiwanie nowych form inspirowanych tradycją, zwłaszcza przez młodych twórców.

Żywiecko - suskie zabawkarstwo jest dla kultywujących je osób dziedzictwem kulturowym, z którego są dumni. Tradycje zabawkarskie stanowią dla lokalnej społeczności szczególną wartość, z którą mieszkańcy utożsamiają się i która wyróżnia ich region spośród innych. Rzemiosłem tradycyjnym zajmowały się całe rodziny i dzięki temu umiejętność ta została przekazana z pokolenia na pokolenie. Stało się ono ważnym, alternatywnym źródłem dochodu dla wielu rolników nieumiejących się utrzymać z pracy na roli, na nieurodzajnych ziemiach. Twórcy chętnie biorą udział w wielu imprezach, targach promocyjnych, kiermaszach sztuki ludowej, a także konkursach, co angażuje i zachęca twórców do pracy na polu twórczości i popularyzacji zabawkarstwa. Często są zapraszani przez różne instytucje kultury, placówki szkolne do prowadzenia warsztatów z malowania zabawek wśród dzieci lub uczestników okolicznościowych imprez folklorystycznych, dni regionalnych itp. To sprawia, że ich prestiż społeczny wzrasta. Większość twórców ludowych zabawkarzy należy do Stowarzyszenia Twórców Ludowych oraz innych, które kultywują tradycje regionalne np. działające na terenie Stowarzyszenie Lokalna Grupa Działania „Podbabiogórze”. Dodatkowo w Stryszawie organizowana jest impreza kulturalna –Święto Zabawki Ludowej, jedyna w Polsce tego typu, popularyzująca zabawkarstwo i ciesząca się dużym zainteresowaniem. W roku 2016 organizowana jest po raz 20 –ty i będzie kontynuowana co roku. Organizatorzy, Gminny Ośrodek Kultury w Stryszawie podejmują wiele innych działań dotyczących promocji i przekazu tych ważnych dla żywiecko-suskiego ośrodka zabawkarskiego tradycji. Popularyzacja i ochrona zabawkarstwa, jako „ginącego zawodu” jest priorytetowym kierunkiem działalności GOK Stryszawa i takim pozostanie. Od początku ośrodek był wsparciem m.in. merytorycznym dla twórców, którzy utrzymują z nim stały kontakt, dokumentuje wszystkie działania związane z zabawką i zabawkarstwem, wydaje publikacje, realizuje projekty promujące zabawkarstwo, prowadzi stałą wystawę drewnianej zabawki ludowej, stworzył Park Drewnianej Zabawki Ludowej, który cieszy się dużym zainteresowaniem. Prowadzi także Warsztaty Twórcze, gdzie można się nauczyć rzeźbić i malować ptaszki czy pomalować konika, a także Babiogórskie Sklepiki, gdzie twórcy mogą sprzedać swoje wyroby. Społeczności związanej z zabawkarstwem zależy, aby tradycja miała kontynuatorów wśród młodych i była wciąż „żywa”. Dlatego chętnie angażują się w różne działania na tym polu i przekazują swoją wiedzę i umiejętności przy wsparciu instytucji kultury.

Żywiecko-suskie zabawkarstwo zostało zgłoszone do wpisu na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego przy zgodzie osób tworzących grupę (twórców ludowych – zabawkarzy). Zgoda została wyrażona w czasie spotkania, w którym wzięła udział większa część twórców działających na terenie żywiecko-suskiego ośrodka zabawkarskiego. Poparcie pomysłu zgłoszenia elementu wykazały również: Muzeum Etnograficzne im. S. Udzieli w Krakowie, Gmina Stryszawa, Regionalny Ośrodek Kultury w Bielsku-Białej.


zabawkarstwo

Bartnictwo


Bartnictwo


wspinaczka


Bartnictwo jest zestawem praktyk, wiedzy i tradycji dotyczących pszczoły miodnej, jej zwyczajów, upodobań i zachowań w interakcji z człowiekiem oraz otaczającą przyrodą. Polega na przekonaniu, że pszczoła najlepiej żyje i rozwija się wysoko nad ziemią, a człowiek nie powinien ingerować w rozwój rodziny pszczelej. W tym celu przygotowuje się w pniach drzew żyjących lub kłodach wykonanych ze ściętych pni dziuple, zwane „barciami”, przeznaczone na gniazda dla pszczoły miodnej. Wykonanie „barci”, czyli „dzianie”, odbywa się za pomocą „pieszni” – specjalnego dłuta o szerokości ostrza 4-5 cm, osadzonego na długim masywnym trzonku.

Barcie wykonuje się albo w żywych drzewach (sosnach, dębach, lipach lub świerkach) na wysokości powyżej 4,5 metra, albo w kłodach pozyskanych z drzew ściętych. „Wydzianą” kłodę następnie umocowuje się na drzewie na wysokości minimum 4 metrów nad ziemią i przeprowadza się zabiegi mające na celu zwabienie do niej pszczół, wykorzystuje się do tego nalewki na bazie propolisu, zioła i fragmenty plastrów. Do zasiedlonych barci zagląda się maksymalnie kilka razy w trakcie sezonu, aby w początku września, tradycyjnie po święcie Narodzin Marii Panny (8 września), pobrać niedużą ilość miodu. Bartnik odbiera swoją część tak, by nie narazić roju na śmierć głodową w trakcie zimy i uniknąć konieczności podkarmiania substytutami miodu. W czasie „kleczby”, czyli leśnego miodobrania, wycina się plastry od dołu ku górze, następnie oddziela się wosk od miodu poprzez wyciskanie plastrów drewnianym tłuczkiem lub pozostawia na sicie do odcieknięcia. W barciach nie stosuje się antybiotyków, ramek ani węzy.

Po zimie wiosenne porządki w barciach wykonuje się przed dniem św. Stanisława (8 maj), po tej dacie podcinanie plastrów postrzegane jest jako ingerencja w Boży Porządek przyrody i działanie na szkodę innym bartnikom, którzy wykonują swoje barcie w nadziei na samoczynne zasiedlenie ich przez pszczoły.

wosk

Do wchodzenia na drzewa bartne służy „leziwo”, zaś do dostawania się do kłód bartnych rosochata gałąź lub drabina. Leziwo to specjalny zestaw lin konopnych, czasem wykonywanych z dodatkiem łyka, zakończony ławeczką - to specyficzne narzędzie związane z bartnictwem i występujące tylko w związku z nim (tak samo jak i „piesznia”).

Bartnictwo jest to również pewnego rodzaju etos i przekonanie, że tylko człowiek prawy i uczciwy może zajmować się pszczołami. Status bartnika jest powodem do dumy depozytariuszy tradycji bartnej i tych, których przodkowie zajmowali się bartnictwem kilka pokoleń wstecz. Bartnictwo jest powodem do dumy niewielkiej grupy osób skupionej wokół fundacji Bractwo Bartne, dumy z naszej lokalnej historii i tradycji. Tradycji życia w zgodzie z naturą z poszanowaniem jej praw i szacunku do pszczoły i jej odwiecznych zwyczajów. Bartnictwo jest też sposobem na zachowanie endemicznej pszczoły środkowoeuropejskiej linii Augustowskiej, która jest dominującą rasą pszczół na obszarze Puszczy Augustowskiej. Jest też sposobem spędzania wolnego czasu w duchu wzajemnej pomocy i wspólnej pracy przy zakładaniu i doglądaniu kolejnych barci i kłód bartnych, które wspólnie dzieją.

Element dziedzictwa niematerialnego został zgłoszony do wpisu na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego przy możliwie najszerszym udziale grup i osób, dla których bartnictwo stanowi ważny element tożsamości. Wniosek był konsultowany zarówno z osobami zajmującymi się bartnictwem od pokoleń, grupami związanymi z odrodzeniem bartnictwa, jak i naukowcami zajmującymi się etnologią, historią eksploatacji puszczy i pracownikami BPN.

Perebory - nadbużańskie tradycje takckie

Opis w przygotowaniu...

spacer